Recenzja „SSX”

SSX

Akurat tak się złożyło, że kiedy z początkiem marca śnieg w naszym kraju zaczął topnieć a temperatura rosnąć, na półkach sklepowych pojawiła się pierwsza gra z serii SSX na obecnej generacji konsol. Gra, w której białego puchu zdecydowanie nie brakuje. Powiem szczerze, że byłem ciekawy jak wyszedł reboot serii, której ostatnia odsłona zadebiutowała w 2005 roku (nie licząc wersji na Wii), bo może wielkim fanem zwariowanych zjazdów na desce snowboardowej nigdy nie byłem to takie tytuły jak SSX 3 czy SSX Tricky bawiły mnie bardzo. Na podobny fun liczyłem wkładając płytę z najnowszym SSX'em do czytnika i... nie zawiodłem się. Znów jest szybko, zwariowanie a sztuczki wykonywane w powietrzu mogą wprawić w osłupienie. Let's tricky!

Ratchet & Clank: Rift Apart

Ratchet & Clank: Rift Apart

Trudno w to uwierzyć, ale na powrót Ratcheta i Clanka, czyli dwójki kosmicznych bohaterów od Insomniac Games, a jednocześnie ikonicznych postaci konsol Sony, czekać musieliśmy aż 8 lat. Co prawda, w 2016 roku lombaks i robot zawitali na PS4, ale wyłącznie w formie remake'u pierwszej odsłony serii. Tym razem, na starcie nowej generacji, możemy przeżyć nowe przygody tego duetu, a w zasadzie... trio, bo do Ratcheta i Clanka dołącza Rivet, będąca protagonistką z innego wymiaru.

Returnal

Returnal

Główną bohaterką Returnal jest Selene, pilotka kosmicznego statku Helios, który w wyniku awarii rozbija się na tajemniczej i niebezpiecznej planecie Atropos. Łączność zostaje zerwana, a kobieta, zdana wyłącznie na siebie, musi znaleźć sposób na wydostanie się z nieprzyjaznego miejsca, przy okazji ucząc się i odkrywając sekrety świata, którzy przyjdzie jej przemierzyć. Szybko okazuje się, że największym zagrożeniem nie są obce istoty czy ich technologia, a pętla czasowa, w której utknęła protagonistka. Śmierć w Returnal nie stanowi bowiem końca, a nowy początek.