Recenzja „Star Wars: The Force Unleashed”

Star Wars: The Force Unleashed

Uniwersum Gwiezdnych Wojen ma na świecie wielu fanów. Filmy, książki, czy sprzedaż gadżetów w postaci mieczy świetlnych przynoszą kolosalne zyski. Gry wideo również doczekały się ataku mrocznych Lordów Sithów i Rycerzy Jedi, których spotkać można w grach akcji, RPG, strategiach, a nawet w postaci... klocków LEGO. Star Wars: The Force Unleashed zapowiadano, jako najlepszą grę akcji do tej pory, będącą wypełnieniem sagi stworzonej przez George'a Lucasa. Maszowanie mieczem miało stanowić o sile gry. I owszem, stanowi, ale czy to wystarczy?

Death Stranding

Death Stranding

Hideo Kojima, jeden z najbardziej charakterystycznych twórców gier, przymusowo porzucił swoją flagową serię Metal Gear Solid i postanowił, przy współpracy z Sony, przygotować całkowicie nową produkcję, od pierwszej zapowiedzi jawiącą się jako niesamowicie tajemnicza. Wystarczy napisać, że na pierwszym zwiastunie oglądaliśmy przez trzy minuty nagiego Normana Reedusa i leżące nad brzegiem morza niemowlę z przewodem zamiast pępowiny. Każdy wtedy zastanawiał się - o co chodzi? Po trzech latach już wiadomo: Death Stranding to po prostu gra o... pracy kuriera. Przynajmniej na pierwszy rzut oka.

MediEvil

MediEvil

Pierwsza konsola PlayStation miała kilka swoich ikonicznych postaci. Jedną z nich był bez wątpienia Sir Daniel Fortesque, bohaterski, choć także nieco pechowy rycerz. Sony postanowiło przedstawić tę postać nieco młodszym graczom i przygotowało pełny remake MediEvil, gry, dzięki której kościany protagonista po raz pierwszy pojawił się na ekranach naszych telewizorów. Można by rzec, że bohater zmartwychwstał na nowo.

Na tapecie
Star Wars Jedi: Upadły zakon