Recenzja „Star Wars: The Force Unleashed”

Star Wars: The Force Unleashed

Uniwersum Gwiezdnych Wojen ma na świecie wielu fanów. Filmy, książki, czy sprzedaż gadżetów w postaci mieczy świetlnych przynoszą kolosalne zyski. Gry wideo również doczekały się ataku mrocznych Lordów Sithów i Rycerzy Jedi, których spotkać można w grach akcji, RPG, strategiach, a nawet w postaci... klocków LEGO. Star Wars: The Force Unleashed zapowiadano, jako najlepszą grę akcji do tej pory, będącą wypełnieniem sagi stworzonej przez George'a Lucasa. Maszowanie mieczem miało stanowić o sile gry. I owszem, stanowi, ale czy to wystarczy?

Marvel’s Avengers

Marvel’s Avengers

Avengersi to marka sama w sobie, która szerszą rozpoznawalność zawdzięcza kinowym hitom z ostatnich dziesięciu lat. Nic więc dziwnego, że każdy chce wycisnąć z Mścicieli ile się tylko da, także w branży gier. Licencję od Marvela postanowiło nabyć Square Enix i przygotowało grę o mało oryginalnym tytule "Marvel's Avengers", w której wcielić się możemy w ulubionych superbohaterów i po raz kolejny uratować świat, a wcześniej swoje dobre imię.

Ghost of Tsushima

Ghost of Tsushima

Na sam koniec generacji przenosimy się do feudalnej Japonii, by jako wywodzący się z samurajskiego klanu Jin Sakai stawić czoła mongolskiemu najeźdźcy.

Na tapecie
Marvel's Avengers