Recenzja „Street Fighter X Tekken”

Street Fighter X Tekken

Bijatyki to chyba jedyny gatunek, w którym właściciele dwóch konkurencyjnych marek potrafią się dogadać i wspólnie stworzyć tzw. ‘cross-over’, czyli połączenie dwóch serii w jedną grę. Z drugiej strony nie powinno to dziwić, bo chyba trudno wyobrazić sobie scalenie realiów Battlefielda i Modern Warfare czy Gran Turismo i Forzy. Zaletą bijatykowych cross-overów jest zdecydowanie to, że fani obu serii mogą walczyć ulubionymi postaciami przeciwko sobie i sprawdzić, jak jedno uniwersum pasuje do drugiego. W przypadku Street Fighter X Tekken to uczestniczy turnieju Żelaznej Pięści zostali przeniesieni do drugiego wymiaru. O dziwo, wyszło to naprawdę świetnie i postacie z Tekkena idealnie wpasowują się w klimat Ulicznego Wojownika. Oby podobnie było, kiedy na rynku pojawi się Tekken X Street Fighter, gdzie z kolei Ryu i spółka nabiorą trójwymiarowych kształtów.

Ghost of Tsushima

Ghost of Tsushima

Na sam koniec generacji przenosimy się do feudalnej Japonii, by jako wywodzący się z samurajskiego klanu Jin Sakai stawić czoła mongolskiemu najeźdźcy.

The Last of Us: Part II

The Last of Us: Part II

Pandemia wywołana przez maczużnika zaczęła się bowiem aż siedem lat temu, jeszcze na PlayStation 3, i właśnie wtedy, u schyłku poprzedniej generacji, poznaliśmy doświadczonego życiem Joela oraz niezwykle charakterną, młodą Ellie. Teraz, siedem lat później, kiedy PS4 kończy swój cykl, mamy okazję powrócić do owładniętego przez naturę uniwersum i poznać dalsze losy lubianej pary.

Na tapecie
Marvel's Avengers