Recenzja „Super Street Fighter IV”

Super Street Fighter IV

Do tej pory ukazało się wiele bijatyk, jednak kilka serii zasługuje na specjalne wyróżnienie, nie tylko ze względu na popularność, ale też za wkład jaki włożyła w rozwój gatunku. Jedną z takich serii jest bez wątpienia Street Fighter, w której drugą część na automatach zapewne grał każdy z was - osiem postaci do wyboru, świetna jak na tamte czasy grafika, fatality kończące walkę... Nic dziwnego, że Capcom wypuściło potem niezliczoną ilość usprawnionych wersji dwójki, sprzedającej się na niektóre platformy w milionowym nakładzie (a była to pierwsza połowa lat dziewięćdziesiątych!). Piszę o tym dlatego, że czwarty Street Fighter właściwie stara się w pewnym stopniu nawiązać do swojej najsławniejszej poprzedniczki (bo część pierwsza i trzecia były mniej popularne). Wiadomo, że wszystko jest większe i lepsze, jednak zarówno w rozgrywce jak i w stylu graficznym (o postaciach nie wspominając) da się znaleźć trochę podobieństw. Zaznaczę też, że wersja Super to właśnie usprawniona wersja czwórki, która oryginalnie zadebiutowała w 2009 roku na konsolach domowych, bogatsza o nowe postacie, tryby rozgrywki i lepszy system walki.

Star Wars Jedi: Upadły Zakon

Star Wars Jedi: Upadły Zakon

Upadły Zakon to tytuł stworzony przez Respawn Entertainment. Akcja gry została osadzona niedługo wydarzeniach z trzeciego, filmowego epizodu - Zemsty Sithów. Wcielamy się w niedoszłego rycerza Jedi, padawana Cala Kestisa, któremu jakiś cudem udało się przetrwać Rozkaz 66 i jest zmuszony ukrywać się gdzieś na rubieżach galaktyki, nie ujawniając swojej prawdziwej tożsamości. Niestety, Imperium nie ma zamiaru odpuścić i wysyła w pościg za niedobitkami inkwizytorów...

Death Stranding

Death Stranding

Hideo Kojima, jeden z najbardziej charakterystycznych twórców gier, przymusowo porzucił swoją flagową serię Metal Gear Solid i postanowił, przy współpracy z Sony, przygotować całkowicie nową produkcję, od pierwszej zapowiedzi jawiącą się jako niesamowicie tajemnicza. Wystarczy napisać, że na pierwszym zwiastunie oglądaliśmy przez trzy minuty nagiego Normana Reedusa i leżące nad brzegiem morza niemowlę z przewodem zamiast pępowiny. Każdy wtedy zastanawiał się - o co chodzi? Po trzech latach już wiadomo: Death Stranding to po prostu gra o... pracy kuriera. Przynajmniej na pierwszy rzut oka.

Na tapecie
DOOM Eternal