Recenzja „Twisted Metal”

Twisted Metal

Choć gry z pojazdami w roli głównej nie są moim ulubionym gatunkiem, serię Twisted Metal darzę szczególną sympatią, trwającą od czasów pierwszej konsoli z rodziny Playstation. Bierze się ona po części z tego, że w produkcjach Davida Jaffe’a nie liczy się prędkość, a skala destrukcji i jako zwolennik gier akcji po prostu trafiają w moje gusta. Ucieszyła mnie wiadomość, że odświeżony Twisted Metal pojawi się na Playstation 3, szczególnie, że Jaffe obiecał doznania takie same, jak w poprzednich częściach. Czy dotrzymał słowa? Tak, a co więcej, najnowszy Twisted Metal to zarówno ukłon w stronę fanów, jak i osób, które z serią zetkną się dopiero po raz pierwszy: każdy bawić się będzie równie dobrze.

Ratchet & Clank: Rift Apart

Ratchet & Clank: Rift Apart

Trudno w to uwierzyć, ale na powrót Ratcheta i Clanka, czyli dwójki kosmicznych bohaterów od Insomniac Games, a jednocześnie ikonicznych postaci konsol Sony, czekać musieliśmy aż 8 lat. Co prawda, w 2016 roku lombaks i robot zawitali na PS4, ale wyłącznie w formie remake'u pierwszej odsłony serii. Tym razem, na starcie nowej generacji, możemy przeżyć nowe przygody tego duetu, a w zasadzie... trio, bo do Ratcheta i Clanka dołącza Rivet, będąca protagonistką z innego wymiaru.

Returnal

Returnal

Główną bohaterką Returnal jest Selene, pilotka kosmicznego statku Helios, który w wyniku awarii rozbija się na tajemniczej i niebezpiecznej planecie Atropos. Łączność zostaje zerwana, a kobieta, zdana wyłącznie na siebie, musi znaleźć sposób na wydostanie się z nieprzyjaznego miejsca, przy okazji ucząc się i odkrywając sekrety świata, którzy przyjdzie jej przemierzyć. Szybko okazuje się, że największym zagrożeniem nie są obce istoty czy ich technologia, a pętla czasowa, w której utknęła protagonistka. Śmierć w Returnal nie stanowi bowiem końca, a nowy początek.