Recenzja „Uncharted: Drake’s Fortune”

Uncharted: Drake’s Fortune

Kiedy utalentowane studia Naughty Dog zapowiedziało, że ich pierwszą grą na konsole nowej generacji nie będzie kolejna część przygód Jaka i Daxtera dało słyszeć się głosy zawodu ze strony fanów. Uncharted, Nathan? A co to? Po trailerze na E3 2005 wszystkie wątpliwości zostały rozwiane, bowiem zaprezentowany film zachwycał, szczególnie animacją głównego bohatera. Pojawiły się jednak obawy, że takiego poziomu nie da się otrzymać w końcowym kodzie gry, a trailer to po prostu zwykły render (z czego Sony w tamtym okresie słynęło). Po 2,5 roku nareszcie można to skonfrontować - i rzeczywiście, nie wszystko się sprawdziło, a chłopaki z Naughty Dog przeszli samych siebie i efekt końcowy zdecydowanie przewyższa wspomniany film z 2005 roku. Małe mistrzostwo świata.

The Last Oricru

The Last Oricru

Można powiedzieć, że gatunek tzw. "soulslike'ów" stał się modny. Deweloperzy z całego świata przygotowują swoje tytuły, starając się dorównać pierwowzorowi od From Software. Tym razem przyszedł czas na naszych sąsiadów, czeskie studio GoldKnights, które zabiera nas w kosmiczno-średniowieczną podróż na planetę Wardenia. Przeprawa oczywiście nie jest łatwa, szczególnie, że bohater uwikłany zostaje w odwieczny konflikt dwóch zwalczających się frakcji.

Stray

Stray

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być kotem? A czy zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być kotem zagubionym w futurystycznej metropolii, w której ludzie zastąpieni zostali robotami? Możecie przestać rozmyślać na ten temat, gdyż studio Blue Twelve spieszy z odpowiedzią! A tą odpowiedzią jest właśnie Stray, urocza przygodówka, w której wcielamy się rudego sierściucha, który – wykorzystując swoje kocie właściwości – szuka drogi na zewnątrz. Ucieczki ze świata, jaki nie chcemy, by kiedykolwiek nastał.