Recenzja „Assassin’s Creed”

Ubisoft Montreal to niewątpliwie utalentowane studio developerskie, które potrafi wprowadzić małe rewolucje, do oklepanych od lat patentów. Czy tak się stało z Assassin’s Creed? Po wielu sukcesach tego studia, ciążyła na nim ogromna odpowiedzialność. Takie tytuły jak Prince of Persia, Tom Clancy’s Splinter Cell czy Far Cry to tytuły z najwyżej półki więc oczekiwania względem Assassin’s Creed są w zupełności uzasadnione. Tym razem postawiono na modny ostatnio free roaming.

Gracz wciela się w postać o imieniu Altair – żyjącego w XII w. członka sekty asasynów. Akcja umiejscowiona jest podczas III wyprawy krzyżowej, w trakcie całkowitego oblężenia Akki. Główny bohater znajduje się w samym sercu konfliktu chrześcijan i muzułman, manipulowany zleceniami swojego przywódcy, który gotowy był podjąć wszelkie działania, aby sprowadzić pokój na Ziemię Świętą. W efekcie, Altair dostaje polecenie by zgładzić dziewięć osób, które są odpowiedzialne za trwanie krucjaty. Oczywiście puzzle jakimi są owe postacie, w pewnym momencie składają się w całość a intryga sięga nawet do czasów współczesnych i przyszłości. Nie będę zdradzać więcej spoilerów, lecz fabuła to jeden z najmocniejszych atutów Assassin’s Creed.

Cele Altaira rozsiane są po całym królestwie, więc nie obędzie się bez przemieszczania się pomiędzy miastami, a jest ich trzy: Damaszek, Akka i Jerozolima. Dostępne są także obszary i mniejsze wioski w okolicach tych miast, można się przemieszczać między nimi konno. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autorzy gry odwzorowali te miasta. Nie tylko ich rekonstrukcje w grze powstały na podstawie prawdziwych planów ale także styl odpowiedni to etapów oblężenia miast Ziemi Świętej jest także doskonale odwzorowany. Dla przykładu Damaszek, nigdy dotąd nie okupowany przez krzyżowców zawiera tradycyjne budowle wzorowane tylko i wyłącznie na architekturze islamskiej, a Akka oblężona od 3 lat zbudowana z cegieł, pełna kościołów i chrześcijan, w sporym stopniu zniszczona od walk. Świeżo odbita krzyżowcom Jerozolima jest jakby połączeniem tradycji islamskiej i chrześcijańskiej, poza pięknie odwzorowanym meczetem Al-Aksa znajdziemy tu także kościoły. Architektura w Assassin’s Creed jest przepiękna i to ogromna przyjemność napotykać w trakcie gry znane budowle historyczne jak meczet Umajjadów w Damaszku czy piękny port Akki.

Życie Altaira nie jest takie proste, przed morderstwem musi poprowadzić dochodzenie, wycisnąć z mieszkańców wszystkie możliwe informację i odpowiednio przygotować się nie tylko do samego morderstwa, ale także ułatwić sobie ucieczkę, zatem każde morderstwo składa się z prostego tego schematu, a sam akt mordu jest zwieńczeniem całej misji. Do dochodzenia zalicza się: podsłuchiwanie (najprostszy sposób zdobycia informacji), kradzież mapy tudzież listu, przesłuchanie (z użyciem siły) lub wykonywanie misji dla informatorów. Zebrane informacje można odpowiednio wykorzystać, aby przygotować idealny plan mordu jakiego mamy się dopuścić. Ukradzione mapy, listy, plany umieszczenia strażników i podsłuchane informacje o przeciwniku okazują się niezwykle skuteczne przy próbie zabicia z ukrycia, które nie dość, że jest korzystniejsze to sprawia więcej frajdy niż wyrżnięcie pięćdziesięciu strażników. Aby do tego nie dopuścić trzeba użyć ‘social stealth’. Jest to umiejętność pozostania w ukryciu w tłumie ludzi. Przepychanie się lub najmniejsze zwrócenie na siebie uwagi strażników szybko spali naszą przykrywkę. Istnieją także pewnego rodzaju utrudnienia, jak nieudane eksperymenty jednego z naszych celów, którzy biegną nas popchnąć choćby z drugiego końca ulicy, lub kobiety z wazami na głowach lub skrzyniami, które potrącone wypuszczają je z rąk zwracając uwagę strażników. W późniejszych etapach gry strażnicy są coraz bardziej podejrzliwi i nawet bieg ulicą czy wspinanie się na ścianę wywoła ich gniew. Jeżeli tak się stanie mamy dwa wyjścia: walka lub ucieczka.

System walki na początku wydaje się bardzo sztywny i nudny, lecz w miarę postępów w grze i odblokowywania nowych umiejętności jest coraz ciekawszy. Oprócz walki mieczem, możemy także operować wysuwanym sztyletem przypiętym do ręki Altaira zamiast serdecznego palca lewej ręki. Tracimy wtedy możliwość obrony przed ciosami, ale walka jest o wiele bardziej dynamiczna. Dobrym rozwiązaniem są także sztylety do rzucania, które przydają się w walce na dystans. Jeżeli zdecydujemy się jednak na ucieczkę, całe miasto stoi przed nami otworem i nie ma budynku na który Altair nie potrafiłby wejść. Wspinaczka jest niezwykle prosta, a Altair złapie się wszystkiego, co wystaje ze ściany minimum dwa cale. Free-roaming pojawił się już w wielu grach, ale dopiero tutaj możemy korzystać ze wszystkich jego dogodności, a całe miasto to jeden wielki plac zabaw. Niestety ten schemat pojawia się w prawie każdej misji i niecierpliwym graczom się on po prostu znudzi. Niektórzy twierdzą, że czują się jakby kończyli dziewięć razy tę samą misję. Cóż, nie mogę z tym się całkowicie zgodzić. O ile schemat pozostaje ten sam, poszczególne morderstwa wyglądają zupełnie inaczej, a z finalnym werdyktem radzę się wstrzymać do końca gry – zdąży ona zaskoczyć gracza i przełamać schemat.

W chwili gdy piszę tę recenzję, oficjalny patch do Assassin’s Creed jest już w obiegu i poprawia on sporo błędów oraz zwolnień animacji, teraz ich ilość jest już zdecydowanie na akceptowalnym poziomie. Graficznie gra prezentuje się niesamowicie, szczególnie zachwyca ilość przechodniów na wąskich uliczkach miast. To pierwsza gra w których miasta tak tętnią życiem. Paradoksalnie najładniejsze lokacje w grze, to te, w których spędzamy najmniej czasu, lecz może to i dobrze – można bardziej docenić ich piękno. Umiejętne podkreślenie danego odcienia barw w różnych miastach charakteryzuje poziom oblężenia przez krzyżowców, co dodatkowo podkreśla dramatyzm sytuacji. Niestety nie mogę powiedzieć tego samego o muzyce. O ile jest piękna i klimatyczna, to okazji żeby jej posłuchać jest naprawdę rzadko. Czasami cisza lub co gorsza powtarzające się te same kwestie ludzi w mieście potrafią zirytować. Dodam także, że język użyty w grze jest dosyć trudny, również akcent z jakim mówią aktorzy może bardziej pasuje do gry, lecz jest zdecydowanie trudniejszy w odbiorze, a kolejnym utrudnieniem w zrozumieniu dialogów jest brak napisów.

To, czy Assassin’s Creed spełnił te wielkie oczekiwania, pozostaje kwestią sporną. Jeżeli oczekiwaliście wielkiej epickiej przygody rodem z Prince of Persia, to z pewnością się nieco zawiedziecie. To znacznie doroślejsza gra o poważniejszych problemach. To opowieść o żelaznych zasadach, kryzysie światopoglądowym i o szukaniu prawdy w stogu kłamstw. Ponadto Assassin’s Creed wprowadziła kilka małych rewolucji technicznych do świata gier video jak chociażby social stealth i jestem pewien, że będą rozbudowywane i zobaczymy je w jeszcze niejednej grze lub kto wie, czy nie będą prekursorem nowego, odrębnego gatunku.

Zostaw komentarz

Na tapecie
Dreams