Recenzja „Beyond: Dwie Dusze”

Beyond: Dwie Dusze to kolejna filmowa i emocjonalna przygoda, w którą zabiera nas francuskie studio Quantic Dream.   W 2010 roku mieliśmy okazję rozwiązać zagadkę Zabójcy z Origami w Heavy Rain, jeszcze wcześniej – za czasów PlayStation 2 – odkrywaliśmy przyczynę fali morderstw na nowojorskich ulicach. Historie te trzymały w napięciu i niepewności do samego końca. Wydany właśnie Beyond porzuca nieco tematykę kryminalną i skupia naszą uwagę na pewnej dziewczynie i jej problemach. Nie oznacza to, że historia coś na tym traci, absolutnie nie. Od samego początku można wsiąknąć w fabułę, utożsamić się z bohaterką i przeżywać emocje wspólnie z nią.

Bohaterką jest Jodie Holmes, dziewczyna posiadająca od urodzenia niespotykany dar – towarzyszącą jej duszę, której nadała imię Aiden. Aiden, choć będący niematerialnym bytem na stałe związanym z Jodie, posiada ludzkie cechy – potrafi być nieposłuszny, złośliwy czy zazdrosny, ale z drugiej strony potrafi także współczuć lub stanąć w obronie dziewczyny. Więź pomiędzy Jodie i Aidenem jest bardzo silna, z biegiem czasu jeszcze się umacnia. Nie ulega wątpliwości, że Beyond: Dwie Dusze – jak zresztą wskazuje na to sam tytuł – ma dwóch głównych bohaterów.

Zarówno nad Jodie jak i Aidenem gracz ma kontrolę, jednak ograniczoną zamysłem twórców. Trzeba zaznaczyć, że grom od Quantic Dream przypisuje się miano interaktywnych filmów i nie inaczej wygląda to w Beyond – jest to opowieść, na którą mamy wpływ, podczas której podejmować możemy mniej lub bardziej znaczące decyzje, ale rozgrywka jest na swój sposób zamknięta i historię poznajemy tak, jak zaplanowali to sobie twórcy. Przytoczę tu prosty przykład: w pewnym sytuacjach, aby ruszyć dalej trzeba przełączyć się na Aidena za pomocą trójkąta. W zależności od sytuacji czy sceny duszą przemieszać się możemy raz na 20, a raz na 200 metrów w zależności od tego, co zaplanowali sobie twórcy; innym razem możemy poruszyć jakiś przedmiot, kiedy indziej taki sam przedmiot jest już nie do ruszania i po prostu nie możemy wejść z nim w interakcję, bo akurat w danej sytuacji nie jest on do niczego potrzebny. Nie zrozumcie mnie jednak źle – nie uważam tego w żadnym wypadku za wadę. Twórcom chodzi w tym przypadku o odpowiednią imersję z bohaterami i ich odczuciami i poznanie historii opowiedzianej w Beyond w pewien z góry określony sposób, dzięki czemu nasze doświadczenia będą bardziej spójne i głębsze.

Sterowanie – podobnie jak miało to miejsce w Heavy Rain – jest bardzo uproszczone, przez co czasem można zapomnieć, że trzymamy pada w dłoni. I ponownie ma to na celu sprawienie, że utożsamimy się w pełni z bohaterką i będziemy śledzić jej losy jak najuważniej. Istotną rolę odgrywa prawa gałka analogowa, którą wykonujemy większość czynności. W konkretnych momentach lub przy podchodzeniu do określonych przedmiotów na ekranie pojawia się biała kropka i muśnięcie gałki w odpowiednim kierunku skutkuje wykonaniem konkretnej czynności – podniesienia przedmiotu, otwarcia drzwi i tym podobnych. Lewa gałka służy natomiast do poruszania się postacią, a jej chód zależy od sytuacji w jakiej się znajduje. Może chodzić wolno, skradać się lub biec uciekając przed grożącym niebezpieczeństwem. W czasie rozgrywki pojawią się też pojazdy, ale jazda nimi ograniczania do przytrzymania R2 odpowiedzialnego za gaz. Nie zabrakło naturalnie sporej ilości QTE pojawiających się np. przy wspinaniu się, przeciskaniu się przez szczeliny lub przy innych, bardziej dynamicznych momentach. Tych co nie grali w poprzednie gry od Quantic Dream z góry uprzedzam, że nie uświadczycie tu akcji rodem z Uncharted – sceny są oskryptowane i z góry zaplanowane, dlatego swoboda działania jest ograniczona do minimum. Jak już podkreślałem – chodzi przede wszystkim o poruszającą i dynamiczną historię, jednakże w niektórych scenach aż prosiłoby się o choć minimalnie większą kontrolę. Warto tu przytoczyć sceny, w których Jodie wyposażona jest w broń palną. Zamiast swobodnego chowania się za osłonami i taktycznego planowania eliminacji wrogów gracz ma jedynie możliwość przyklejania się do z góry ustalonych osłon, wychylania i wciśnięcia kwadratu/R1 w konkretnym momencie w celu wyeliminowania przeciwnika. Do pomocy gotowy jest oczywiście Aiden, ale on także może tylko wejść w interakcję z określonymi – a nie dowolnymi – przedmiotami i wrogami. Rozumiem i staram się bronić koncepcję rozgrywki, bo pasuje ona bardzo dobrze do założeń Beyond, ale w pewnych momentach chciałoby się jednak minimalnie więcej, a jestem pewny, że ogólny odbiór historii Jodie by na tym nie ucierpiał.

Oprócz Jodie gracz może również w dowolnym momencie wcielić się w Aidena i w miarę swobodnie przemieszczać się po odwiedzanych lokacjach. Duch jest jednak użyteczny tylko w konkretnych sytuacjach i dopiero wtedy może pokazać w pełni swoje nadprzyrodzone możliwości, a ma ich całkiem sporo. Aiden może bowiem nie tylko poruszać przedmioty czy otwierać zamki w drzwiach, ale także uzdrawiać rany, przejmować kontrolę nad przeciwnikami czy podduszać ich. Po przełączeniu na Aidena widzimy świat w szarych odcieniach, a wszystkie obiekty, z którymi możemy wejść w interakcję oznaczone są niebieską kropką lub obtoczone żółtą lub czerwoną aurą. Kontrola Aidenem jest zdecydowanie ciekawym urozmaiceniem rozgrywki, czasem, żeby przejść dalej musimy chwilę się rozejrzeć czy pokombinować, a czasem akcja się rozpędza i trzeba działać szybko. Warto wspomnieć, że sterowanie polega na wykonywaniu ruchów gałkami anologowami – o ile latanie jest swobodne, tak inne akcje polegają na przyciąganiu lub odciąganiu gałek od siebie.

Ostatnim istotnym elementem rozgrywki są walki wręcz, które znacznie przemodelowano w stosunku do poprzednich gier studia. Chwilę przed wyprowadzeniem ciosu czas spowalnia, a my musimy poruszyć prawą gałkę w kierunku, w którym porusza się Jodie. Jest to zdecydowanie fajniejsze rozwiązanie niż sekwencje QTE i dają wrażenie rzeczywistego uczestnictwa w starciach.

Historia opowiedziana w Beyond: Dwie Dusze przedstawia 15 lat z życia Jodie, poznajemy więc dziewczynę od czasów dziecięcych, przez okres młodzieńczego buntu, aż po zostanie dojrzałą kobietą. Wydarzenia przedstawione są w sposób niechronologiczny, tzn. na początku widzimy jedną z ostatnich scen, potem środek, następnie jedną ze scen z początku, potem znów jedną z tych pomiędzy, dalej jeszcze wcześniejszą i tak dalej. Gra rzuca nas w różne okresy z życia Jodie i choć z początku taki sposób poprowadzenia linii fabularnej wydawał mi się nieco chaotyczny to szybko zostałem wyprowadzony z błędu. Po pierwsze podczas przechodzenia między kolejnymi rozdziałami widzimy linię chronologiczną i bez problemu umiejscawiamy w czasie czekający nas fragment historii, a po drugie – chronologiczne przedstawienie wydarzeń byłoby zbyt nużące gdybyśmy musieli przez pierwsze cztery godziny grać kilkuletnią Jodie, potem tyle samo nastoletnią. A tak fabuła jest odpowiednio dozowana, wyświetlanie kolejnych rozdziałów jest przemyślane i opowieść krok po kroku składa się we wspaniałą całość.

Tak, uważam, że historia Jodie oraz Aidena jest wspaniała. Quantic Dream po raz kolejny w sposób doskonały umie przekazać emocje tak naprawdę zwyczajnej dziewczyny, która wbrew własnej woli stała się wyjątkowa i przez to także wystawiona na próbę. Beyond jest opowieścią o dziewczynie, która chciałaby być taka jak inne, zwykłą nastolatką odkrywającą uroki życia, chodzącą na imprezy, przeżywającą pierwsze pocałunki, chodzącą ze znajomymi do kina czy odwiedzającą z koleżankami sklepy w galeriach handlowych. Niestety, przez dar będący jednocześnie przekleństwem, który otrzymała wraz z narodzinami ma co chwila rzucane kłody pod nogi, szczególnie iż Aiden nie zawsze ma zamiar słuchać się dziewczyny. Gracz przez całą grę chce, aby historia Jodie zakończyła się dobrze i aby dziewczyna była po prostu szczęśliwa. Gra posiada zarówno momenty wesołe jak i smutne, a niekiedy też przerażające, ale co ważniejsze – gracz może to odczuć na własnej skórze. Bez wątpienia duża w tym zasługa aktorów, którzy wcielili się w growe postacie. Ellen Paige grająca Jodie to klasa sama w sobie, ale również doskonale spisali się aktorzy odgrywający postacie pobocznie, m.in. Willem Dafoe, który wcielił się w rolę profesora Nathana Dawkinsa pomagającego bohaterce pogodzić się z jej losem. Na osobne zdanie zasługuje także wykreowana relacja pomiędzy Jodie i Aidenem, o czym już zresztą wspominałem. Najważniejsze, że gra potrafi zaskoczyć i wzbudzić emocje. Owszem, zdarzają się słabsze epizody, drobne fabularne naciągnięcia czy słabsze dialogi, jednakże historia w Beyond jako całość jest świetna i z pewnością warto ją przeżyć.

Nie zabrakło także wszelkiej maści wyborów, choć nie są one tak widoczne jak chociażby w Heavy Rain, gdzie podejmowane decyzje miały duży wpływ na dalsze losy czwórki bohaterów. Ze względu na niechronologiczność podejmowanie tak znaczących wyborów było praktycznie niemożliwe do zrealizowania, ale nie oznacza to, że takowych w ogóle nie ma. W czasie scen możemy decydować o sposobie poprowadzenia rozmów czy sytuacji i choć większość z nich nie ma wpływu na kolejne sekwencje, zdarzają się też wybory mające wpływ na przyszłość lub też inny ciąg wydarzeń. W czasie rozgrywki nie miałem jednakże wrażenia, że tytuł przechodzi się sam, a ja nie mam wpływu na opowiadaną historię.

Od strony graficznej produkcja wygląda świetnie, a mimika twarzy czy animacje to małe mistrzostwo świata – wyglądają jak wyjęte z rzeczywistego świata. Wiadomo, iż gra jest tytułem zamkniętym, ale i tak grafikom, a przede wszystkim osobom odpowiedzialnym za sesje motion-capture należą się brawa. W grze doświadczymy pełnej palety kolorów w zależności od odwiedzanych miejsc – czasem jest to słoneczna pustynia, innym razem klaustrofobiczne pomieszczenia, gdzie nie wiadomo czego spodziewać się za kolejnymi drzwiami. Klimat jest ciężki, nieraz mroczny i po prostu trzyma w napięciu. Cegiełkę dorzuca do tego także ścieżka dźwiękowa, która idealnie komponuje się z wydarzeniami na ekranie budując emocje. Voice acting to także bardzo wysoki poziom, a aktorzy wcielający się w postacie pierwszo- i drugoplanowe spisali się znakomicie. Niestety, gra cierpi na malutkie niedociągnięcia techniczne – m.in. na niewczytujące się tekstury czy półsekundowe zwiechy podczas wczytywania lub zapisywania. Ale to naprawdę sporadyczne kłopoty.

Polskich graczy zainteresuje z pewnością fakt, że Beyond jest w pełni spolonizowany, a w rolę głównych bohaterów wcielili się Małgorzata Socha oraz Robert Więckiewicz. Dubbing jest poprawny, jednak nie ma startu do oryginału i niestety możemy sporo stracić słuchając rodzimych aktorów – dlatego polecam połączenie angielskiej ścieżki dźwiękowej oraz polskich napisów.

I ostatni ficzer – grę można przejść w co-opie. Jedna osoba kontroluje Jodie, druga Aidenem i można wykorzystać do tego zarówno drugiego pada jak i inne urządzenie mobilne (np. smartfona) o ile jest on podłączony do tej samej sieci do konsola. Ciekawe urozmaicenie, szczególnie, jeśli zagramy z osobą, która na co dzień nie ma kontaktu z naszą pasją.

PODSUMOWANIE

W tym miejscu należałoby powtórzyć pierwsze zdanie niniejszej recenzji. Beyond: Dwie Dusze to filmowa i emocjonalna przygoda i to gracz powinien zdecydować czy jest w stanie poświęcić swobodę i pewne ograniczenia w rozgrywce na rzecz mocnych przeżyć jakie dostarcza historia Jodie. To właśnie historia jest tutaj najważniejszym i kluczowym aspektem, a ta jest naprawdę dobrze napisana i przedstawiona, choć miewa też grosze momenty. Jednakże więź pomiędzy Jodie i Aidenem oraz przekazywanie emocji w połączeniu z ciekawymi rozwiązaniami w rozgrywce w postaci scen walki czy kontroli nad Aidenem składają się na naprawdę bardzo dobry tytuł. Fani Heavy Rain historię Jodie powinni bezapelacyjnie poznać, a pozostali mogą i się nie zawiodą, jeśli widzą czego mogą po tytule oczekiwać. Mam jednocześnie nadzieję, że Quantic Dream na tym nie poprzestanie i że na nadchodzącym PlayStation 4 będę miał możliwość przeżycia kolejnej, fantastycznej historii.

Zostaw komentarz

Na tapecie
Battlefield V