Recenzja „Concrete Genie”

PlayStation 4 znane jest ze swoich produkcji ekskluzywnych, które na ogół są tytułami dużymi, tworzonymi przez znane, wewnętrzne studia. Nie jest tak jednak zawsze, bo Sony wspiera także mniejszych deweloperów, a do rodziny dołączyło niedawno PixelOpus, znane jedynie z dość przeciętnej gry rytmicznej z 2014 roku. Na ich nową produkcję musieliśmy czekać pięć lat i ponownie nadajemy rytm, ale tym razem farbą.

W Concrete Genie chodzi po prostu o malowanie. Wcielamy się chłopca imieniem Ash, który wychował się w dość przygnębiającym miejscu, jakim jest portowe miasto Denska. Do tej pory bohater radził sobie rysując sobie w samotności, jednak z pewnością nie spodziewał się, że dzięki swojemu talentowi może pomóc całemu miastu poprzez… pokolorowanie go. Taka możliwość pojawiła się po tym, jak otrzymał on ogromny pędzel, który jest niczym zaczarowany ołówek z popularnej kreskówki. Oprócz sprzętu, Ash zyskał także wsparcie wesołkowatych dżinów, którzy towarzyszą mu podczas przygody i pomagają w nadawaniu barw oraz w daniu nauczki grupie pewnych rozrabiaków, prześladujących protagonistę.

Twórcy udostępnili nam w zasadzie jedną lokację podzieloną na kilka obszarów – port, kanały czy latarnię morską. W każdej z nich naszym zadaniem jest zapalenie lampek, co odbywa się poprzez malowanie wzorów na ścianach, na których się znajdują. Wzorów jest kilkadziesiąt i są to różne obiekty, jak kilka gatunków roślin, ciała niebieskie czy efekty atmosferyczne – wszystkie zdobywamy stopniowo. W zasadzie nie ma znaczenia, co namalujemy i zależy to wyłącznie od naszej inwencji. Jedynym wyjątkiem są momenty, kiedy dżin prosi nas o stworzenie konkretnego wzoru lub kiedy zbieramy znajdźki w postaci billboardów, na których trzeba narysować to co na nich widzimy. Niektóre z lampek ukryte są pod pleśnią, której pozbyć się możemy przy pomocy superfarby otrzymywanej od dżina właśnie za spełnienie jego prośby. I to w zasadzie tyle. Zapalamy lampki, przechodzimy do kolejnej sekcji i tak do końca gry, poza końcówką, gdzie czeka nas kilka dynamiczniejszych pojedynków. W międzyczasie uciekamy jeszcze przez wspomnianymi rozrabiakami, przy okazji odkrywając smutne historie jakie stoją za tym, że są jacy są czy zbieramy znajdźki w postaci nowych wzorów czy części ciała i sylwetek dżinów. Autorzy przygotowali też kilka prościutkich zagadek logicznych czy elementów platformowych, ale żaden nie powinien sprawić nikomu najmniejszego problemu – tutaj trzeba coś przesunąć, tam wskoczyć w odpowiednie miejsce etc. Naturalnie, i przy tym pomagają nam dżiny, których – o czym chyba nie wspomniałem – jest kilka rodzajów, oprócz takich zwykłych, możemy narysować i ożywić takie potrafiące włączać zasilanie czy dmuchać, a z umiejętności tych skrzętnie musimy korzystać. Gra jest też krótka, bo jej przejście zajmuje maksymalnie osiem godzin…

…ale jest po prostu urocza i śliczna. Malowanie, które odbywa się za pomocą ruchów pada czy gałką, jest bardzo przyjemne i satysfakcjonujące. Tytuł jest niesamowicie odprężający, a kolorowanie miasta wygląda przepięknie. Swoje dopełnia też świetnie skomponowana ścieżka dźwiękowa. Polscy gracze, a szczególnie ich dzieciaki, ucieszą się też zapewne z tego, że tytuł posiada pełną polską wersję językową.

W grze zaimplementowano także oddzielny tryb VR, ale jego nie testowaliśmy.

Podsumowanie

Podsumowując niniejszą recenzję chciałoby się zaśpiewać: „więc chodź, pomaluj mój świat!” To zdanie ze starusieńkiej piosenki zespołu 2+1 idealnie oddaje to, czym jest Concrete Genie. A jest piękną historią o trudnym dzieciństwie, którego skutkom można jeszcze przeciwdziałać poprzez puszczenie wodzy fantazji i pomalowanie świata wespół z ciepłymi i przyjacielskimi dżinami. Feeria barw zachwyci zarówno dzieciaki, jak i dorosłych. Natomiast zespół PixelOpus pokazał, że ma talent – nie tylko do malowania, ale i do programowania – i z pewnością na PlayStation 5 dadzą nam mnóstwo radości tworząc kolejne zachwycające i wzruszające produkcje.

SERDECZNIE DZIĘKUJEMY PLAYSTATION POLSKA (SCEP) ZA MOŻLIWOŚĆ ZRECENZOWANIA TYTUŁU!

Zostaw komentarz

Na tapecie
MediEvil