Recenzja „FIFA 08”

Seria FIFA towarzyszy graczom już praktycznie od ponad 10 lat, dostarczając co roku możliwości zagrania swoją ulubioną drużyną z tymi mniej lubianymi. Każda kolejna edycja wprowadza pewne zmiany, które wychodzą grze na lepsze lub gorsze. W ostatnich latach FIFA miała ciężko – zarzucano jej zbyt arcade’owy styl, za dużo myślenia, a za mało kopania i w ten sposób gra od Elektroników została zepchnięta na drugi plan, zostawiając pole do popisu bezpośredniemu konkurentowi jakim jest Pro Evo. Jednak na całe szczęście EA poszła po rozum do głowy i tegoroczna edycja ich piłki kopanej ponownie przypomina… piłkę kopaną.

Największe zmiany dotyczą samego gameplayu. Zrezygnowano z dynamiki jaka cechowała (i cechuje nadal) wersje FIFY na PS2 na rzecz wolniejszej akcji, ale znacznie lepiej symulującej piłkę nożną – koniec z przebiegnięciem całego boiska bramkarzem i wbiegnięcia nim z piłką do bramki. I to nie dlatego, że nie ma takiej fizycznej możliwości – bo jest, a nawet większa niż poprzednio, bo dodano funkcję przełączania się na bramkarza w dowolnym momencie (przycisk R3). Chodzi bardziej o to, że nawet na najniższym poziomie trudności komputerowy przeciwnik jest bardzo wrażliwy na błędy gracza, a zachowanie piłkarzy bardzo przypomina to co zobaczyć można na ekranach telewizorów – obrońcy asekurują się nawzajem, a napastnicy wyprowadzają zabójcze kontry.

Drobną kosmetykę dokonano w systemie podań, dając graczowi większą swobodę. Teraz można kontrolować siłę podania, stwarzając sobie dobrą pozycję do oddania strzału. Zmiany pojawiły się również w obronie, gdzie przełączanie zawodników odbywa się poprzez wysunięcie prawej gałki w odpowiednim kierunku – system ten miał na celu usprawnić grę obronną, żeby gracz mógł od razu decydować, który obrońca ma ruszyć do odbioru piłki, a nie bezcelowo przełączać się pomiędzy kolejnymi zawodnikami. Sprawdza się nieźle, chociaż ja nadal preferuję system standardowy (L1) – kwestia przyzwyczajenia. Zwody również ulepszono i teraz każdy zawodnik ma charakterystyczny dla siebie zestaw kiwek – i to rzeczywiście widać i naprawdę miło popatrzeć jak Ronaldinho zakręci przeciwnikami w polu karnym, aby w końcu zmylić bramkarza markowanym strzałem. Kiwka pojawiła się też podczas wykonywania rzutów wolnych, gdzie poprzez przytrzymanie odpowiedniego przycisku można zmylić bramkarza, celując piłkę w innym kierunku niż odda się strzał. A przy stałych fragmentach gry będąc warto zaznaczyć, że koniec ze wszelikimi celowniczkami czy cyferkami. Liczy się tylko siła strzału i odpowiedni kierunek – tak jak w prawdziwej piłce nożnej. Drażnić może za to zbyt infantylne zachowanie bramkarzy, którzy niechętnie wychodzą do piłek, szczególnie tych zagranych na dośrodkowanie i zamiast złapać piłkę w powietrzu, goalkeeper grzecznie czeka, aż napastnik drużyny przeciwnej dostanie piłkę i skieruje ją do bramki. Innym aspektem, nadal niedopracowanym, pozostają same strzały. Uderzenia są zbyt mało dynamiczne, a z drugiej strzony bramkarze mają chyba pajęczy zmysł, bo w niektórych sytuacjach są aż zbyt przewidywalni – bo czy jest na tym padole bramkarz, który obroniłby potrójny silny strzał na bramkę, z trzech różnych kątów i w odstępie kilku sekund? Tak, ale tylko w FIFIE. Prowadzę do tego, że w meczu zdażają się kuriozalne sytuacje kiedy bramkarz broni poteżne bomby, a za minutę nie można poradzić sobie z leciutkim ‚pyknięciem’, a tak zdecydowanie być nie powinno.

Rozgrywka rozgrywką, ale po co grać jak nie ma gdzie? Na szczęście ten problem nie dotyczy najnowszej FIFY, bo trybów jest tu zatrzęsienie – od zwykłego meczu towarzystkiego przez rozgrywki ligowe i rozbudowany tryb menadżerski, na wypełnianiu poszczególnych zadań kończąc (‚strzel hat-tricka w 20 minut’ etc.). Za zaliczania kolejnych zadań czy po prostu rozgrywanie meczów na konto wskakują punkciki, które mogą przydać się w trybie online, aby określić na ile dany gracz angażuje się w grę – tzn. czy jest początkujący czy kupił grę w dniu premiery i gra w nią nałogowo.

A pisząc o trybie online, grzechem byłoby nie wspomnieć, że tak rozbudowanej gry sieciowej nie ma nigdzie indziej. Wyszukiwanie graczy jest natychmiastowe, są pokoje dla różnych narodowści, jest globalizacja (można zagrać z każdym na świecie), są sieciowe ligi czy bardzo rozbudowany system statystyk. EA odwaliło kawał dobrej roboty, oddając w ręce graczy coś co powoduje, że po każdym meczu w sieci chce się zagrać kolejny i kolejny.

Od strony technicznej jest bardzo dobrze. Choć sami piłkarze wyglądają trochę plastikowo (szczególnie twarze), tak do otoczenia nie można się przyczepić. Oczywiście, kibice nie szaleją na trybunach jak opentani, skandując nazwę swojej drużyny, ale obawiam się, że na taki luksus przyjdzie jeszcze trochę poczekać. Animacja to pierwsza klasa i pod tym względem FIFA nie ma sobie równych – nawet moment faulu został dopracowany do perfekcji i w zależności, z której strony nadejdzie ‚kosa’ zawodnik wywraca się inaczej. Animacje strzału czy biegu też wyglądają świetnie. Warto wspomnieć o nowej kamerze, nazwanej po prostu ‚Pro’, która pozwala wcielić się w poszczególnych piłkarzy, ustawiając się tuż za ich plecami (widok TPP). W zależności od tego czy prowadzimy atak czy bronimy dostępu do bramki, kamera ta ustawia się na odpowiedniej wysokości, aby dać możliwie największy przegląd pola, zaś podczas sprintu zawodnika zaczyna się trząść, nadając akcji znacznej dynamiki. Przyjemny dodatek, ale chyba nic nie zastąpi widoku z góry, przynajmniej w moim mniemaniu. Z kolei strona dźwiękowa wypada jak najbardziej na plus – muzyki w menusach aż chce się słuchać, a podczas meczu czuć tę stadionową atmosferę. Boli tylko brak polskiego komentatarza, ale z całego serca liczę, że za rok i w tym aspekcie nastąpi dostrzegalna poprawa.

Cieszę się, że wreszcie mogę powiedzieć, iż FIFA to w tym roku godny konkurent dla gry spod dłuta Konami o tej samej tematyce. Doczekaliśmy się wyważonej symulacji, z ogromną licencją i perspektywami na dalszy rozwój serii. A do ideału brakuje już zdecydowanie mniej niż więcej. Jeśli panowie z kanadyjskiego oddziału EA będą podażąć nadal tą drogą, na którą wkroczyli wraz z FIFA 08 wkrótce naprawdę możemy doczekać się symulacji o jakiej marzy wielu fanów najpopularniejszego sportu na świecie. I żaden PES jej nie podskoczy…

Zostaw komentarz

Na tapecie
Dragon Ball Z: Kakarot