Recenzja „FIFA 14”

Wrzesień to nie tylko początek nowego roku szkolnego czy sezon na zbieranie kasztanów, ale także początek jesiennego wysypu growych hitów. Wśród oryginalnych marek i głośnych sequeli premiera jednego z nich jest pewniakiem – chodzi oczywiście o nową odsłonę serii FIFA, która na rynku obecna jest od prawie 20 lat. Piłka nożna, wydawana przez Electronic Arts, przechodziła już wszelakie rewolucje i ewolucje i od razu napisze, że tegoroczna edycja jest tylko ewolucją i do tego drobną. Rewolucji spodziewać się należy w roku przyszłym, kiedy na PlayStation 4 ukaże się pełnoprawna FIFA działająca na zupełnie nowym silniku.

Ewolucja jest drobna, nie oznacza to jednak, że niezauważalna, gdyż zmiany fani dostrzegą od razu – dotyczą one przede wszystkim rozgrywki, choć na innych płaszczyznach również napotkać można kilka nowości. Pierwszą jaką rzuca się w oczy jest przestylizowanie menusów, które teraz składają się z kafelków niczym w najnowszym Windowsie. Poszczególne kafelki wzbogacone zostały o piłkarskie grafiki, menu główne jest czytelne, choć potrzeba kilku chwil na przyzwyczajenie się i zapoznanie ze wszystkimi opcjami. A tych jest jak zwykle całe mnóstwo, podobnie zresztą jak w kilku poprzednich odsłonach i bez wątpienia każdy znajdzie coś dla siebie: bardzo rozbudowany tryb kariery, zarówno tej menadżerskiej jak i zawodniczej, cały czas rozwijana karcianka FIFA Ultimate Team, kilkadziesiąt stanowiących wyzwanie gierek treningowych, gra po sieci. Drobne zmiany nie ominęły naturalnie także trybów, jednak najpierw zajmijmy się tym co w FIFIE najważniejsze, czyli rozgrywką.

Ta nieco spowolniła w porównaniu do poprzedniczki, piłka nie przemieszcza się w mgnieniu oka z jednego pola karnego na drugie. Nie oznacza to, że nie jest dynamicznie, jednak w czternastce postawiono bardziej na taktyczne podejście rozgrywania spotkań, co oznacza, że trzeba szanować każde podanie i nie ma miejsca na nonszalancję. Otworzyło to więcej możliwości rozgrywania akcji, szczególnie przez środek, choć skrzydła nadal funkcjonują bardzo dobrze o ile potrafimy odpowiednio je wykorzystać. Wspomnę, że jeszcze kilka dni temu funkcjonowały aż za dobrze, ponieważ przesadzono z ilością skutecznych główek – na szczęście wydany patch wyeliminował ten feler, który mógł nieco denerwować przede wszystkim w potyczkach z innymi graczami. Emocji i różnorodności dodaje także udoskonalony system First Touch Control, czyli przyjęcie i panowanie nad piłką wirtualnych piłkarzy. Futbolówka zachowuje się naturalnie, nie jest przyklejona do nóg piłkarzy, dzięki czemu zbyt dalekie wypuszczenie piłki podczas biegu lub złe przyjęcie może spowodować odbiór piłki przez przeciwnika. Sprowadza się to do tego o czym wspomniałem kilka zdań wcześniej – trzeba być bardziej dokładnym i uważniejszym, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, bo głupia strata może zaowocować zabójczą kontrą i porażką, tak jak w rzeczywistości. Wśród mniejszych usprawnień należy wymienić możliwość wykonywania sztuczek technicznych wyłącznie prawą gałką, bardziej udoskonalone zastawianie piłki czy jeszcze lepsze czucie masy poszczególnych zawodników np. przy walce bark w bark lub przy walce w powietrzu.

Jednak najważniejszą zmianą jest wprowadzenie systemu Pure Shot odpowiedzialnego za strzały i pośrednio fizykę lotu piłki. Strzały wyglądają teraz fantastycznie i bezapelacyjnie najlepiej w serii do tej pory. Strzały zza pola karnego, mocne woleje czy loby są naturalne, ale i efektowne. Kilka razy aż włączałem powtórkę, aby obejrzeć uderzenie z 20-25 metra, które praktycznie rozerwało siatkę. Nie oznacza to oczywiście, że wpada wszystko co kopniemy. Do sukcesu potrzeba odpowiedniego nakierowania zawodnika, dobrania siły strzału i zaskoczenia bramkarza, ale cieszy, że Elektronicy dopracowali ten aspekt i zachęcili tym samym graczy do podejmowania większego ryzyka i spontanicznych decyzji podczas atakowania. Postawa bramkarzy, a wspomniany system Pure Shot jest perfekcyjnie wyważony, przez co mecze stały się bardziej emocjonujące i nieprzewidywalne.

Nie wszystko działa jednak bezbłędnie i cały czas są też aspekty gameplay’u, które wymagają poprawy. Widoczna jest dysproporcja pomiędzy atakiem a obroną. FIFA 14 zdecydowanie foruje akcje ofensywne – to dobrze, gdyż więcej się dzieje, a lepiej oglądać piękne gole niż rozgrywanie piłki na linii bramkarz-obrona-pomoc. Chodzi mi jednak o to, iż o ile atakujący szukają jak najdogodniejszej pozycji i wychodzi im to dobrze, tak obrońcy czasem się po prostu gubią, potrafią zgubić krycie, zaś podania na dobieg zbyt często mijają linię obrony. Naturalnie nie jest tak, że obrońcy to kompletne półgłówki, gdyż nie raz świetnie przecinają podania, blokują strzały lub odbierają piłkę w polu karnym, ale odniosłem wrażenie, że minimalnie zbyt często znajdowałem się w sytuacji, kiedy przed sobą miałem tylko bramkarza. Zachowanie obrońców nadaje się więc do drobnego liftingu. Ponadto, tak naprawdę ciężko się do czegoś przyczepić i rozegranie pięćdziesiątego meczu potrafi dostarczyć takich samych emocji jak pierwszego.

Jak natomiast wyglądają zmiany w dostępnych trybach? Do trybu kariery wprowadzono Globalną Sieć Skautów, która znacznie uatrakcyjnia zabawę w menadżera piłkarskiego klubu. Teraz, oprócz kontraktowania wyszukanych lub zaproponowanych piłkarzy o wyszczególnionych zaletach i statystykach, możemy wysłać skautów w różne zakątki świata, aby wynaleźli nam zawodników o wskazanych parametrach. Szukamy młodego, perspektywicznego i bramkostrzelnego zawodnika? Skauci staną na wysokości zadania i poobserwują piłkarzy we wskazanych ligach i wynajdą zawodników spełniających powyższe cechy. Co ciekawe, proceder ten nie odbywa się tylko w trakcie okna transferowego, ale przez cały sezon, dzięki czemu od razu po otwarciu okienka można zakontraktować zawodnika, który nam się spodoba, aby lepiej przygotować go do kolejnej rundy meczów. Globalna Sieć Skautów to bardzo ciekawy dodatek i od razu przypadnie do gustu wszystkim zwolennikom zarządzania klubem. Poprawki dotknęły również sieciowego trybu sezonów – od teraz możliwe jest granie drużyną, którą kontroluje dwóch graczy jednocześnie, a wychodzenie z pojedynku w ciągu 5 minut od rozpoczęcia meczu jest karane utratą punktów – do tej pory nie wiązało się to z żadnymi konsekwencjami.

Od strony graficznej tytuł trzyma standardowy poziom, do którego przyzwyczajono nas na obecnej generacji konsol. Jest ładnie, modele popularniejszych piłkarzy wyglądają bardzo dobrze, ci mniej znani są modelowani ze znacznie mniejszym przywiązaniem do szczegółów, ale nadal da się ich rozpoznać. Animacje czy fizyka także spisują się bardzo dobrze, choć czasem – jak to w FIFE – zdarzają się małe wpadki, nieraz komiczne. Ścieżka dźwiękowa składa się z wpadających w ucho utworów, których jest około pięćdziesięciu, a wśród zespołów znajdziemy m.in. Nine Inch Nails, Grouplove, Vampire Weekend oraz Bloc Party.

Wiadomością, która z pewnością ucieszy polskich graczy jest powrót licencjonowanej T-Mobile Ekstraklasy i fakt, że nie musimy patrzeć już na zastępcze loga czy nazwy klubów pokroju L. Warszawy, L. Poznań lub W. Kraków. W rodzimych komentatorów ponownie wciela się popularna para Szpakowski-Szaranowicz i w tegorocznej edycji usłyszeć możemy nowe linie dialogowe dotyczące boiskowych sytuacji, nowe anegdoty czy więcej wypowiadanych nazwisk piłkarzy. Wpadki się zdarzają, niektóre teksty cały czas irytują, ale w mojej opinii z roku na rok jest coraz lepiej, jednak przydałoby się, aby komentarz był nieco żywszy i bardziej emocjonalny.

PODSUMOWANIE

FIFA 14 jest kolejną dobrą grą piłkarską. Electronic Arts nie chciało za bardzo namieszać w porównaniu z poprzednią odsłoną, wprowadziło drobne zmiany na plus i dzięki temu wyszła najbardziej kompletna FIFA, wieńcząca serię na tej generacji konsol. Zmian należy spodziewać się za rok, kiedy ukaże się pierwsza pełnoprawna FIFA na PlayStation 4, która działać będzie na nowym silniku Ignite. Jeśli jednak jesteście fanami piłki lub chcecie po prostu zagrać w naprawdę solidną grową piłkę nożną to FIFA będzie doskonałym wyborem i na pewno się nie zawiedziecie. Cały czas jest to ta sama liga co rok temu, ale miejmy nadzieję, że w przyszłym roku doczekamy się spektakularnego awansu.

Zostaw komentarz

Na tapecie
Dreams