Recenzja „Gran Turismo 5 Prologue”

Seria Gran Turismo przez wielu uważana jest za najlepszy symulator jazdy na konsolach. Świadczyć o tym mogą bardzo dobre oceny dla czwartej odsłony serii, jeszcze z PS2. W oczekiwaniu na Gran Turismo 5, Polyphony Digital wypuszcza swoistą zapowiedź do tego, co czekać może Graczy w pełnoprawnej kontynuacji serii. Czy jednak istnieje sens wydawać ponad 100 zł na grę, będącą w pewnym sensie demem? Jak najbardziej, szczególnie z tego względu, że Gran Turismo 5 Prologue to coś więcej niż po prostu demo. Oj tak, zdecydowanie więcej.

Aby było śmieszniej, pod koniec zeszłego roku na Playstation Network pojawiła się wersja demonstracyjna Gran Turismo 5 Prologue (nazywana przez wielu ‚demem dema’), jednak w pewnym stopniu zawiodła trochę oczekiwania Graczy, którzy oczekiwali przełomu, gry wielkiej, nie zostawiającej suchej nitki na konkurencji. Zamiast niego dostali próbkę solidnego racera, z pięknie odwzorowanymi pojazdami, a z drugiej strony przeciwnikami jadącymi jak ‚po sznurku’ i nie działającym poprawnie lusterkiem wstecznym. Kilka miesięcy później przyszedł czas na wersję dla Starego Kontynentu, poprawioną i wzbogaconą w stosunku do zeszłorocznej wersji z Kraju Kwitnącej Wiśni.

Twórcy serii Gran Turismo od zawsze chcą stworzyć produkt, który w jak najlepszy sposób symulował będzie prowadzenie samochodem. I nie skłamię, jeśli napiszę, że wraz z GT5 Prologue są już blisko perfekcji. A to bardzo dobrze zwiastuje pełnoprawnej kontynuacji serii, nad którą prace właśnie trwają. Naprawdę, prowadzenie pojazdu jest bardzo realistyczne, czuje się, że auto trzyma się asfaltu i jeśli ktoś szuka prawdziwego symulatora jazdy, prolog do GT5 to pozycja właśnie dla niego.

Przed każdym wyścigiem Gracz może ustawić sobie kilka elementów i dostosować jazdę do swoich własnych preferencji. I w ten oto sposób istnieje możliwość wybrania ręcznej, bądź automatycznej skrzyni biegów, wspomagania, poziomu kontroli trakcji, rodzaju opon czy stabilizacji. Mniej zaawansowani Gracze mogą wspomóc się tzw. ‚driving line’, czyli przerywaną linią, która pojawi się na trasie i pokazuje sugerowaną (niekoniecznie najlepszą!) drogę przejazdu danego toru. W grze dostępne są cztery tryby kamery – z widoku pierwszej, lub trzeciej osoby, znad maski oraz z kokpitu. Polecam szczególnie tę ostatnią, bowiem wtedy naprawdę można poczuć się jak rajdowiec, widząc przed sobą bardzo dokładnie odwzorowane wnętrze każdego z pojazdów.

Trybów, w których można grać jest kilka. Pierwszy, i najbardziej rozbudowany, to Zawody (Events). Składają się one z trzech klas, które różnią się skomplikowaniem tras i umiejętnościami przeciwników. Na każdą z klas składa się 10 wyścigów. Większość dostępna jest dla każdego rodzaju pojazdu, jednak niektóre wyścigi zaliczyć można jedynie konkretnymi furami. Jednak o tym, czym można się ‚wozić’ w najnowszym Gran Turismo za chwilkę. Wracając do Zawodów – za każdy wyścig dostaje się określoną ilość pieniędzy. Za pierwsze miejsce konto zasila naturalnie największa liczba pieniędzy (nawet do 20.000!), każda dalsza pozycja oznacza mniej pieniążków. Warto też zaznaczyć, że wyścig zaliczony zostaje jedynie za zajęcie trzech pierwszych miejsc. Niepowodzenie oznacza powtarzanie wyścigu. Typowe ściganie się to jednak nie jedyny rodzaj konkurencji, w których można brać udział. Autorzy gry udostępnili wyścigi na czas, polegające na jak najszybszym przejechaniu trasy, bądź przegonieniu wszystkich 15 przeciwników w trakcie tylko jednego okrążenia. Zaznaczę też, że ukończenie wyścigu w żadnym wypadku nie oznacza, że nie można przejść go ponownie i ponownie zainkasować określoną kwotę pieniężną. Jeśli więc komuś brakuje kasy, polecam pierwszy wyścig w klasie A (najtrudniejszej), za kółkiem Forda GT. Istna kopalnia zielonych. ;)

Jeśli chodzi o inne tryby, udostępniono również tryb Arcade, czyli zwykłe wyścigi (Single Race), jazdę na czas (Time Trial) i driftowanie (Drift Trial) na wybranych przez siebie trasach. Pojawił się też tryb dla dwóch Graczy (split-screen) i w końcu można pokazać kumplowi jak właściwie prowadzi się samochód. ;)

Nie zabrakło również obiecywanego – i pierwszy raz występującego w serii – trybu online. 16 Graczy ścigać się może podczas jednej sesji. Minimalne lagi występują, ale jazda jest płynna i satysfakcji z konkurowania z Graczami z innych państw nie brakuje – szczególnie po zajęciu miejsca na podium. :) Serwery do gry są odgórnie narzucone i należy się po prostu do któregoś dołączyć. W zależności od wybranego lobby, zasady są trochę inne – czasem można dla przykładu poprawić osiągi swojego wozu przed wyścigiem, a czasem nie. Oczywiście, każdy serwer różni się dostępną trasą (lub jej wariantem) i trybem – Time lub Drift Trial. W sieci występuje też system kar za chociażby skracanie sobie trasy przejazdu czy uderzanie o barierki. Z połączeniem nie ma żadnych problemów, co jest bardzo ważne. Z sieciowymi rozgrywkami związany jest również sieciowy ranking z podziałem na określone samochody i trasy. W zakładce ‚News’ poczytać można najnowsze wiadomości ze świata Gran Turismo, zaś w GT-TV istnieje możliwość ściągnięcia i obejrzenia materiałów filmowych związanych z serią, bądź ogólnie pojętą motoryzacją – na razie jednak kanał ten świeci pustkami. Przez sieć można chwalić się również swoimi umiejętnościami, poprzez zamieszczanie powtórek ze swoich przejazdów. Każdy może taką powtórkę obejrzeć i przeanalizować. Muzyka podczas jazdy jest bardzo ‚stylowa’. Kompletnie nie przeszkadza, słucha się jej bez cienia zażenowania, łączy w sobie coś ze stylu klasycznego i nowoczesnego.

Ale co to za ścigałka, w której nie ma czym jeździć. Na całe szczęście Gran Turismo ten problem nie dotyczy. Chłopaki z Polyphony Digital postarali się o licencje u wielu producentów samochodów. Na Gracza czeka około 70 pojazdów. BMW, Citroën, Ford, Honda, Ferrari, Daihatsu, Mazda, Mercedes-Benz, Subaru… Marek w sumie jest 25, więc wybierać można dłuuugo i z pewnością pierwsza wizyta w salonie nie kończy się po piętnastu sekundach. Autka kupuje się oczywiście za pieniądze uzyskane podczas Zawodów. Zakupiona bryka ląduje w garażu, skąd można ją w późniejszym czasie sprzedać, oczywiście po o wiele niższej cenie.

Wygląd samochodów można określić, nie przesadzając przy tym, jako fotorealistyczny. Pojazdy są pięknie wymodelowane, zarówno zewnątrz jak i wewnątrz. Osprzętowanie i design w 100% odpowiada ich prawdziwym odpowiednikom – nie brakuje żadnych, nawet najmniejszych detali i szczegółów. Piękne! Wszystkie odgłosy wydawane przez samochód, ryk silnika czy piski opon wykonane są prawidłowo i w zupełności oddają całą ‚dramaturgię’ wyścigu. Nie wspomniałem zaś jeszcze nic o tunningu, a faktycznie, takowy występuje. Jednak wszyscy oczekujący światełek, nitro czy spoilerów mogą się rozczarować – to w końcu symulator jazdy i ulepszaniu podlegają bebechy każdego pojazdu. I tak, w ramach tzw. ‚Preformance Points’, można zwiększyć/zmniejszyć masę pojazdu, moc, czułość hamulca, ABS, podać parametry skrzyni biegów etc., w ten sam sposób poprawiając statystyki danego pojazdu, zwiększając jego szybkość, skracając czas hamowania. Kombinacji jest sporo. Problem jednak w tym, że opcja ta uaktywnia się dopiero po zaliczeniu wszystkich Zawodów (czyli trzydziestu wyścigów!) i dostępna jest jedynie przed wyścigiem, jako ‚Quick Tune’.

W trasach, po których można się ścigać to aż takiego zatrzęsienia nie ma. Udostępniono jedynie sześć torów, wzorowanych oczywiście na tych prawdziwych – Daytona, Suzuka Circuit, High Speed Ring, Fuji Speedway, Eiger Nordwand (trasa znana z ubiegłorocznego Gran Turismo HD) i Londyn, gdzie przemierza się ulice stolicy Anglii. Dwie pierwsze trasy posiadają dodatkowo dwa warianty, a wszystkie można przejechać w obydwu kierunkach. Nie jest źle, ale w pełnej wersji GT5 liczymy na więcej. Wygląd tras też nie zachwyca. O ile tekstury są ostre (szczególnie asfalt), trawa faluje na wietrze, a unoszący się kurz wygląda świetnie, tak na przykład trybuny czy inne elementy otoczenia (drzewa) pozostawiają wiele do życzenia. Jednakże… kto przy prędkości ponad 200 km/h zwraca uwagę na te niedociągnięcia? ;) Ale fakt faktem, podobne uproszczenia pozostawiają po sobie pewien niesmak. Brawa należą się z kolei za bardzo dobre oświetlenie, słońce odbija się efektownie od maski, zaś efekt oślepiającego światła po wyjeździe z tunelu to fenomenalny patent.

Wady niestety też się pojawiają, choć ich ilość jest zdecydowanie mniejsza niż zalet. Przede wszystkim brak modelu zniszczeń powoduje, że wykonywać można rzeczy, które przy rozlatującej się na części bryce nie byłoby możliwe. Owszem, odbijanie się o bandy (co zdecydowanie ułatwia przejechanie łuku) czy jazda przez trawnik może się w wielu sytuacjach przydać i pozwolić wygrać wyścig (choć w niektórych trybach jest to karane dodatkowym czasem przejazdu), jednak zaliczam to do minusów – w końcu to ma być symulator jazdy! Podobnie z odbijaniem się przy prędkości 200 km/h o przeciwników, niczym dwa pudełka od zapałek. Inne niedociągnięcia związane są chociażby z widocznym czasem brakiem antyaliasingu – szczególnie podczas prezentacji pojazdu w menu głównym, choć na trasie też można dostrzec ‚ząbki’ (zarówno na samochodach jak i innych obiektach). W pewnym stopniu rekompensuje to fakt, że gra śmiga w 1080p i 60 klatkach na sekundę (podczas powtórek – w 30), no ale… Uproszczono też trochę lusterko wsteczne i o ile przeciwników czy tor widać nieźle, tak pozostałe elementy przywołują czasy pierwszego Playstation. Loadingi też mogłyby być trochę krótsze.

Gran Turismo 5 Prologue to produkcja bardzo solida, której najlepsze strony i tak poznaje się dopiero po podpięciu do konsoli kierownicy – szczególnie tej specjalnie przeznaczonej dla najnowszego Gran Turismo, Logitech Driving Force GT. Prowadzenie pojazdu jest wtedy jeszcze bardziej realistyczne, a i Gracz czuje się niczym jeden z rajdowców. Joypadem nie gra się jednak dużo gorzej i uczucie prowadzenia ‚prawdziwego’ samochodu nie zanika. Grę polecić mogę z całego serca każdemu kto choć w najmniejszym stopniu czuje powołanie do prowadzenia samochodu. Bo kto po prostu nie lubi przemierzać tras za kierownicą czterokołowej maszyny (przynajmniej przed telewizorem) i tak tego nie polubi. Bądź co bądź, najnowszemu Gran Turismo należy poświęcić trochę czasu (i pieniędzy) i z utęsknieniem patrzeć w przyszłość i liczyć na to, że w 2009 roku panowie z Polyhopny Digital znów zatrzasną rynkiem growym, a ich ścigałka na długo zapadnie w pamięci wielu milionom Graczy na całym świecie.

Zostaw komentarz

Na tapecie
Ghost of Tsushima