Recenzja „Marvel’s Spider-Man”

Spider-Manowi dane było wystąpić do tej pory w kilkudziesięciu tytułach, gorszych i lepszych. Skłamałbym, że ograłem wszystkie, ale jak fan pajęczego bohatera starałem się sprawdzić jak największą liczbę z nich. Największym sentymentem darzę zdecydowanie odsłony z pierwszego PlayStation, kiedy jako dzieciak śmigałem nad zamglonymi ulicami Nowego Jorku (zamglonymi z uwagi na ograniczenia sprzętowe) ścigając Venoma czy Mysterio albo mierząc się z Rhino czy Shockerem. Emocje, jakie mi wtedy towarzyszyły były na tyle duże, że do tej pory – mimo upływu prawie 20 lat – pamiętam te starcia, a dzięki Insomniac Games mogłem przeżyć je raz jeszcze, w znacznie piękniejszej otoczce. Emocje, nie starcia, bo wachlarz przeciwników nieco się zmienił.

Twórcy serii Ratchet & Clank oraz Resistance wyprodukowali tytuł, na który zasługiwał ten jeden z najpopularniejszych komiksowych bohaterów. Już od samego początku, kiedy Peter odziany w kostium wyskakuje z okna wynajmowanego przez siebie mieszkania, a intro płynnie przechodzi w rozgrywkę, mamy przeczucie, że będzie dobrze – gra prezentuje się bowiem tak fenomenalnie, że nie można odróżnić wyreżyserowanej scenki od właściwej rozgrywki. Zresztą potem, już do końca gry, ta fenomenalność nas nie opuszcza, gdyż śmiganie pomiędzy nowojorskimi niebotykami jest czymś iście wspaniałym. Poruszanie się Spider-Manem zostało dopracowane przez Insomniaców do perfekcji i w zasadzie sama możliwość przyczepiania pajęczyny do gzymsów, iglic czy latarni wystarczyłaby do wystawienia grze naprawdę wysokiej noty. Przemieszanie się po Manhattanie – podzielonym na kilka mniejszych rejonów – dostarcza tak niesamowitej frajdy, że pomimo dostępnej w późniejszej fazie gry możliwości szybkiej podróży wcale z niej nie korzystałem. Szczególnie, że człowiek-pająk przemieszczający się metrem z pewnością ma o wiele mniej szans na wykazanie się i zaimponowanie nowojorczykom.

A w Nowym Jorku dzieje się niemało i to trochę z winy protagonisty. Już bowiem chwilę po tym, jak wyskoczyliśmy z naszego mieszkania, w ramach samouczka musimy przedrzeć się przez płonący wieżowiec, by zmierzyć się ze sławnym Kingpinem, który ma pod sobą szeroką śmietankę manhattańskich gangsterów. Nie będzie chyba spojlerem, jeżeli napiszę, że Spidey’emu udaje się schwytać odzianego w biały garnitur filantropa, przez co ten traci nieco kontrolę nad przestępczym światkiem, a typy spod ciemnej gwiazdy zaczynają się coraz bardziej panoszyć po ulicach. Co więcej, pojawiają się także na nich tajemniczy Azjaci, mający na twarzach historyczne, chińskie maski, którzy wzięli sobie za cel burmistrza Nowego Jorku, Normana Osborna. W mieście powstaje więc niemałe zamieszanie, a jeśli dodać do tego pewnych antagonistów, którzy zaszczycili nas swoją obecnością na przedpremierowych zwiastunach, robi się naprawdę nieciekawie.

Historia opowiedziana w najnowszym Spider-Manie z pewnością nikogo nie zawiedzie. Początek wydawać się może co prawda dość spokojny, ale w pewnym momencie akcja nabiera odpowiedniego tempa i nie zwalnia aż do finału. Zresztą taki wstęp, kiedy raczej zajmujemy się zapobieganiu drobnym rabunkom, pomagamy ciotce w jej charytatywnej działalności czy próbujemy odbudować relację z Mary Jane, jest również potrzebny, bo choć Spider-Mana znamy wszyscy, studio Insomniac podkreślało, że kreuje swoje własne uniwersum, oderwane np. od uniwersum filmowego, w związku z czym jest to świetna okazja, aby od nowa poznać znanych bohaterów i łączące ich relacje. Jak jednak napisałem, po pierwszych dwóch czy trzech godzinach zapoznawczych, akcja zdecydowanie przyspiesza, a wszyscy fani uniwersum będą z pewnością usatysfakcjonowani, szczególnie, iż gra skrywa o wiele więcej niespodzianek, niż te ujawnione na materiałach przed premierą. Jedną z nich są również misje, w których kierujemy Peterem Parkerem bez kostiumu lub jakąś inną postacią – najpewniej to też miało na celu lepsze zżycie się z postaciami występującymi w grze, ale dla mnie te fragmenty, które opierają się w dużej mierze na unikaniu atencji przeciwników, były lekko nużące i spowalniały akcję, szczególnie, że polegały w zasadzie na tym samym, ewentualnie w innym otoczeniu. Warto w tym miejscu również wspomnieć, że oprócz głównego wątku fabularnego, w grze dostępnych jest kilkanaście zadań pobocznych, niektóre z nich są mniej skomplikowane, ale w innych dla równowagi możemy zmierzyć się z bossem – ratowanie zakładników pilnowanych przez snajperów, chronienie swojego naśladowcy czy szukanie zaginionych studentów na podstawie ich ostatniej aktywności na portalu społecznościowym…

Pajączek ma więc pełne ręce roboty i sporo pajęczyny do wystrzelenia, by zapewnić bezpieczeństwo i spokój mieszkańcom Nowego Jorku. Całe szczęście, jest na to odpowiednio przygotowany i wyposażony. Sam system walki jest intuicyjny i prosty, sprowadza się tak naprawdę do dwóch przycisków – ataku i uników, które są o tyle łatwe do wykonania, że przed nadciągającym atakiem uprzedza pajęczy zmysł, pozwalający na odpowiednio szybką reakcję. Ale, ale, łatwo może być tylko w przypadku mierzenia się z nieliczną grupą słabo wyposażonych przeciwników, a tacy występują tylko na początku. Wraz z postępem fabularnym bohater mierzy się z coraz bardziej wymagającymi wrogami, uzbrojonymi w lepszy arsenał, niejednokrotnie umiejącymi przeciwstawić się przeciwko atakom Spidey’ego. Wtedy nie wystarczy już bezmyślne „klepanie” kwadratu i obijanie twarzy kolejnemu mięsu armatniemu, a trzeba się nieco wysilić – przeskakiwać, ślizgać się między nogami by atakować od tyłu, przyciągać, kontrować czy w końcu korzystać z kilku rodzajów gadżetów (wyrzutni sieci, drona, sieci uderzeniowej lub sieciobomby) czy obszarowych ataków. Wbrew temu co może wydawać się na początku, bohater ma naprawdę spore możliwości, które zwiększają się wraz z postępem. Peter zdobywa doświadczenie, które przekłada się na nowe umiejętności (i to nie tylko te przydatne w walce, ale np. w poruszaniu się przy użyciu sieci czy unikach), poza tym może też przywdziewać nowe kostiumy, które oprócz aspektów wizualnych odblokowują nowe zdolności. Oprócz zwykłego rozprysku sieci, można na przykład emitować fale dźwiękowe, wytworzyć tarczę magnetyczną pochłaniającą wszelkie obrażenia, przyzwać Spider Kumpla do pomocy czy dosłownie… zionąć duchową energią.

Aby jednak zarobić na nowe, naprawdę wyszukane stroje – jak Iron Spider, który od razu na myśl przywodzi strój noszony przez Tony’ego Starka, kostiumy z komiksowego uniwersum 2099 czy bardziej zabawne, jak strój zapaśnika lub Spider-Punk – trzeba się trochę napracować. Praca ta polega na zdobywaniu żetonów poprzez zaliczanie aktywności pobocznych, których na Manhattanie jest mnóstwo. Główną z nich jest walka z przestępczością i pomoc mieszkańcom, jak udaremniane napadów, co nie raz łączy się z efektownymi pościgami, pomoc ofiarom wypadków, przerywanie handlu narkotykami czy ogólnie zapobieganie rozróbom, a także działania na większą skalę w postaci infiltracji baz wrogich nam frakcji i pokonywaniu kolejnych fal przeciwników. Ale nie jedynie bitką Pajączek żyje, dzięki czemu gra oferuje również inne, mniej angażujące nasze pięści rozrywki. Chociażby na mapie zostało ukrytych kilkadziesiąt plecaków skrywających przedmioty związane z Peterem Parkerem lub jego bohaterską działalnością. Musicie bowiem wiedzieć, że protagonistę poznajemy jako doświadczonego Spider-Mana, nie licealistę, a już współpracującego z Doktorem Otto Octaviusem studenta, który nie jednego złoczyńcę pokonał i osadził w Tratwie. Tak więc oprócz rachunku z pierwszej randki z Mary Jane, pucharu za osiągnięcia naukowe czy czapki z daszkiem z czasów pracy jako rozwoziciel pizzy, w plecakach odnaleźć możemy kawałek hełmu Mysterio, gumowe rękawice z pierwszej walki z Shockerem czy… rysunek kilkuletniego chłopca wykonany w podzięce za „uratowanie” wypuszczonego z rąk balonika. Do każdego odnalezionego przedmiotu Peter dodaje dowcipny komentarz, co stanowi dodatkową zachętę do kolekcjonowania tych ciekawych z punktu widzenia fana znajdziek. Z kolei w celu realizowania swoich naukowych pasji, Parker odwiedzić może kilkanaście baz naukowych założonych przez Harry’ego Osborna, a zlokalizowanych na dachach manhattańskich budynków. Bohater zamienia się wtedy w ekologa i np. oczyszcza powietrze ze szkodliwych substancji, leczy ryby z toczących je chorób, zapobiega zbyt dużemu ciśnieniu wody w rurach kanalizacyjnych czy naprawia przeciążone billboardy na Times Square. Wiąże się to na ogół z dotarciem do źródła problemu i rozwiązania prostej, logicznej minigierki lub czasowego wyzwania. Jeśli dobrze znacie komiksy ze Spider-Manem to wiecie również, że był on zapalonym fotografem i również to zainteresowanie mu pozostało – fotografować, także będąc w powietrzu, można najbardziej kultowe miejsca w Nowym Jorku, jak również maskotki kotków pozostawianych przez Black Cat – ten wątek zostanie z pewnością rozwinięty w pierwszym dodatku do gry, w których kocica ma być głównym przeciwnikiem bohatera. W wolnej chwili z kolei możemy polować na gołębie, co wiąże się z wykazaniem się iście akrobatycznymi umiejętnościami. W końcu są jeszcze wyzwania tajemniczego Taskmastera, polegające na przelatywaniu przez okręgi na czas, walce na punkty oraz skradaniu się tak, by wyeliminować wszystkich wrogów bez zaalarmowania ich. Zresztą, chyba o tym nie wspomniałem, skradać się również można w trakcie wykonywania zwykłych misji, są do tego zresztą odpowiednie umiejętności i modyfikacje, co ogólnie znacznie ułatwia grę i przechodzenie ich poszczególnych fragmentów. Spider-Man więc zdecydowanie nie ma czasu się nudzić, dobrze, że potrafi regenerować się szybciej niż normalni ludzie.

Graficznie Spider-Man prezentuje się przepięknie. Skąpane w słońcu wieżowce Nowego Jorku zachwycają, zaś przywiązanie do detali naprawdę robi wrażenie. Nie znam może każdej uliczki Manhattanu, ale podczas jego przemierzania czułem się tak, jakbym tam był. Twórcom udało się odwzorować nie tylko każdy z charakterystycznych budynków miasta, ale także każdy z tych niecharakterystycznych i dodatkowo te w rzeczywistości nieistniejące, a istniejące w uniwersum Marvela – jak Avenger’s Tower lub Sanctum Sanctorum. Poza tym, to miasto po prostu żyje, po ulicach poruszają się sznury samochodów, a przechodnie reagują na poczynania naszego bohatera, często go chwaląc i podziwiając. Nic zresztą dziwnego, bo Spidey porusza się z niesamowitą gracją, a animacja stoi na najwyższym poziomie, do tego trzyma stałe trzydzieści klatek na sekundę. Muzyka przygrywając w tyle jest niezwykle charakterystyczna i od razu przywodzi na myśl motyw kojarzony od razu ze Spider-Manem. Polski oddział PlayStation zadbał również od dubbing i ten wypadł w moim mniemaniu bardzo dobrze, a głosy dopasowane są do postaci. Nawet wiecznego narzekanie J. Jonah Jamesona słucha się bez zgrzytania zębami…

Podsumowanie

Spider-Man ma swojego Batmana, można by rzecz. Tytuł od Insomniac to oczywiście nieco inna gra niż seria Arkham od Rocksteady, chodzi mi jednak o to, że o ile te kilka lat temu bohater komiksów spod szyldu DC otrzymał taką grę, na jaką po prostu zasługiwał, tak teraz taką samą otrzymał Peter Parker. Produkcję świetnej jakości, ze świetną fabułą wierną uniwersum, z dopracowanym każdym elementem rozgrywki oraz – przede wszystkim – ze Spider-Manem jakiego wszyscy znamy i kochamy, z jednej strony nieco roztrzepanym studentem, a z drugiej odważnym i nieustępliwym superbohaterem. Gra świetnie się sprzedała, więc nie mam wątpliwości, że za jakiś czas zagramy w jej drugą odsłonę, ale Spidey może wręcz mieć większych wkład w naszą branżę, bo niewykluczone, że już niedługo i inni bohaterowie dostaną swoje growe pięć minut. Marvel Gaming Universe? Jestem na tak!

SERDECZNIE DZIĘKUJEMY PLAYSTATION POLSKA ZA MOŻLIWOŚĆ ZRECENZOWANIA TYTUŁU.

Zostaw komentarz

Na tapecie
Assassin's Creed Odyssey