Recenzja „Motorstorm”

Piach, błoto i my w naszym pojeździe, wśród rywali próbujemy przedostać się na pierwsze miejsce. Nie jest łatwo ale off-road to przecież nasza specjalność. MotorStorm, gra o której słyszeli pewnie wszyscy fani PlayStation i pewnie nie tylko oni. Tytuł który miał sprzedać najnowszą konsole Sony w milionach sztuk. Czy oby na pewno wszystko jest takie piękne i bezbłędnie wykonane ? Odpowiedź znajdziecie po przeczytaniu recenzji. MotorStorm to typowo off-roadowa gra, bez zbędnych fajerwerków. Ścigamy się gdzieś z dala od wielkich metropolii z innymi fanami takich przejażdżek.

Odpalając po raz pierwszy MotorStorma, oczekiwałem niesamowitych doznań już od samego początku. Niestety menu gry nie zachwyca. Mała ilość trybów rozgrywki bo tylko dwa, single-player i online. Tryb single-player to przejeżdżanie kolejno wyścigów o rosnącym stopniu trudności. Do zaliczenia jest kilkanaście wyścigów. Za każdą medalową pozycje w rajdzie otrzymujemy tzw. Bilety (tickets). Dzięki temu odblokowujemy dodatkowe pojazdy i kolejne wyścigi. Wersją online zajmiemy się później.

Trasy … jest ich nie za wiele bo zaledwie osiem, ale za to bardzo zróżnicowanie z mnóstwem rozjazdów. Dzięki takiemu rozwiązaniu każdą trasę możemy przejechać na kilka sposobów. To co myśleliśmy że jest skrótem może okazać się pomyłką i znacząco wydłużyć naszą podróż. Zróżnicowanie terenu jest fenomenalne, raz jedziesz po piachu by zaraz wpaść w błoto, a następnie wyjść z zakrętu i zobaczyć, że trasa biegnie 20m niżej i jakoś trzeba się tam dostać.

W MotorStormie pojazdy zostały skrupulatnie podzielony na odpowiednie kategorie. I to nie bez przyczyny. Tak więc podzielono je na buggy, motory, quady, rajdówki, ciężarówki inne. Każda grupa zachowuje dla siebie charakterystyczne właściwości, dzięki którym dla danego rodzaju pojazdu musi my wybrać najbardziej optymalną trasę przejazdu na danej mapie. I tak na przykład motory czy kłady najlepiej radzą sobie na piaszczystych odcinkach, a przy konfrontacji z błotem nie mają większych szans. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z ciężarówkami. Na starcie wyglądają niepozornie i zawsze zostają w tyle, ale już po pewnym czasie w naszym ‘lusterku’ pojawia się ryczący olbrzym dla którego nie straszny piach czy błoto. Na kręte trasy najlepiej nadają się półciężarówki i pojazdy typu buggy. Dodatkową atrakcją podczas jazdy motorem lub quadem jest możliwość „dostania po mordzie”, co w konsekwencji doprowadza do wypadku. Oczywiście ta forma zabawy działa w obie strony, więc zawsze możemy oddać… Dla fanów podtlenku azotu, zostało dodane do wszystkich pojazdów turbo (BOOST), używany rozważnie i umiejętnie pomoże nam wyjść z niejednej trudnej sytuacji. Tak więc odpowiedni pojazd w połączeniu z dobrze dobranym wariantem trasy z pewnością pozwoli nam wygrać niejeden wyścig.

Przydałoby się powiedzieć kilka słów o uszkodzeniach i ogólnej frajdzie z jazdy. Rozgrywka jest typowo arcade’owa więc jeśli ktoś szuka tutaj symulacji offroadowej to się ostro przejedzie. Gra daje mnóstwo satysfakcji z każdego przejechanego odcinka trasy. Im dalej brniemy w tryb kariery, tym coraz ciężej jest wygrać. Dodatkowo auta rozpadają się w drobny pył po ostrym zderzeniu z rywalem czy skałą która ‘nagle’ pojawiła się przed maską. Niestety zabrakło kamery z wewnątrz pojazdu, do wyboru jedynie widok z maski lub zza samochodu.

Drugi tryb rozgrywki, o którym obiecywałem wspomnieć jest multiplayer (online). Nie jest on zbytnio rozbudowany jednak pozwala na świetną zabawę nawet 12 szaleńców na jednej trasie. Sprawa jest prosta, wchodzimy do pokoju wybieramy grę i czekamy aż host (chyba ze sami nim jesteśmy) ustawi wszystkie parametry rozgrywki. Wtedy wiedząc jaka jest mapa wybieramy odpowiedni pojazd i jazda. Jeżeli posiadamy headset to bezproblemowo możemy podczas gry pogadać z innymi uczestnikami rajdu. Lagi, oczywiście występują chociaż na taką ilość wyścigów online jaką przejechałem to jest to może jakieś 15%. Podsumowując tryb Multi, nie jest rozbudowany szczególnie razi mało dopracowane menu trybu online i cały wybór odpowiedniego wyścigu itp. Zdarza się że na rozpoczęcie wyścigu musimy czekać kilka minut, bo akurat host poszedł na obiad. Mam nadzieje, że te niedociągnięcia zostano wyeliminowane (czyt. update 7 czerwca) i wszystko zmieni się na lepsze. Jednak gdy już uda nam się wystartować to zaręczam, że frajda z jazdy jest niesamowita. Efektowne kraksy i rywale którzy zrobią wszystko, no prawie wszystko aby tylko być pierwszym. To wszystko tworzy niesamowitą atmosferę, dzięki której nie odejdziemy od tego tytułu przez kilka ładnych godzin.

Grafika w grach to zdecydowanie temat rzeka. Przy pierwszym odpaleniu gry grafika nie rzuci nas na kolana, jednak z czasem, wraz z przejeżdżaniem kolejnym tras coraz częściej będziemy dostrzegać smaczki graficzne, które w końcu przekonają nas, że gra stoi na bardzo wysokim poziomie. Co może razić najbardziej, to niewidoczny lub brak antialiasing’u (wygładzanie krawędzi), który niestety potrafi zepsuć to i owo podczas jazdy.

Dodatkowo na plus zasługuje świetnie wykonana animacja ruchomych elementów i kraks. W buggy zaobserwujemy realistycznie ruszające się cały system zawieszenia, a przy wypadkach możemy podziwiać rozsypujące się części pojazdów, które zalegają na trasie do końca wyścigu.

Nawiązując do wcześniejszego zapytania, czy oby na pewno wszystko jest takie piękne i bezbłędnie wykonane ? Odpowiedź brzmi nie, lecz nie to jest najważniejsze w tej grze. Tutaj liczy się wspaniały gameplay i przyjemność z pokonywania kolejnych kilometrów po bezdrożach. Dodatkowym atutem który składa się na niesamowity gameplay jest muzyka. Znakomicie dobrane utwory tworzą to co nazywamy ‘klimatem gry’. Może nie jest to tytuł, który w znaczącym stopniu przyczynił się do większej sprzedaży PS3, ale jeżeli uwielbiacie takie błotne zabawy to, mogę Wam z pełną odpowiedzialnością polecić ten tytuł, który wchłonie Was, niebanalnymi efektami i różnorodnością wyścigów. MotoStorm to tytuł ‘must have’, bez dwóch zdań.

Zostaw komentarz