Recenzja „Sports Champions”

Sports Champions to jeden z tytułów startowych kontrolera Playstation Move. Ale czy warto od razu wskakiwać w tą rozgrywkę i czy jest ona warta swoich pieniędzy? Playstation Move wykazuje się niezwykłą precyzją w zakresie motion gaming. Jest to kontroler bardziej dopracowany od tych, którymi uraczyło nas Nintendo przed czterema laty. Sports Champions jednak wydaje się czymś, czym jest Wii Sports dla Wii – zestawem kilku mini-gier, które mają pokazać możliwości „różdżki”, a nie zachwycać jako oddzielny produkt.

W skład Sports Champions wchodzi sześć dyscyplin sportowych. Wśród nich istnieją takie perełki jak Ping-Pong, który świetnie odwzorowuje ruch paletką i daje wrażenie „rzeczywistej” gry, czy choćby łucznictwo, które nie tylko męczy ramiona, ale i poprawia naszą precyzję. Reszta gier nie budzi już tak ciepłych wrażeń, ale mimo wszystko warte one są wzmianki. Między innymi mamy tutaj walki gladiatorów (mały zakres ruchów postaci, ale mimo wszystko poprawnie odwzorowany)¸ siatkówka plażowa (sprawa tutaj wygląda podobnie jak z walkami gladiatorów), bocce czy disc golf. Dwa ostatnie nie są nawet warte wzmianki: przy bocce jest prawie niemożliwym „wyczuć” ciężar kul, a disc golf to gra, której nawet zabawą nie można nazwać, ponieważ zamiast bawić, irytuje.

W większości przypadków Sports Champions trafia w samo sedno zabawy: gry są proste w obsłudze, grać może każdy – zarówno mali użytkownicy Playstation jak i ich rodzice, a kontrolery budzą radość wśród użytkowników przy pierwszym podejściu. Z każdą kolejną zabawą jednak jest już coraz gorzej. Gry przestają bawić i wkrada się monotonia. Okazuje się, że oprócz szeregu konkurencji z kolejnymi przeciwnikami, Sports Champions nie ma praktycznie nic do zaoferowania. Obsługa trofeów jest istną katorgą dla łowców pucharków: wygranie wszystkich zawodów w Sports Champions graniczy z cudem – w połowie drogi większość graczy wysiądzie i złapie za inny tytuł. Zupełnie inaczej jednak wygląda zabawa we dwie osoby, gdzie w takim wypadku zestaw startowy dla PS Move wydaje się strzałem w dziesiątkę. Należy jednak nadmienić, że pełna radość zabawy jest tutaj osiągnięta tylko przy posiadaniu aż czterech kontrolerów Playstation Move. Takie dyscypliny jak walki gladiatorów, łucznictwo czy siatkówka są dużo lepszą zabawą, gdy każdy z graczy posiada komplet „różdżek”. Bez tego można się oczywiście obejść, ale zabawa wtedy traci wiele na wartości.

Od strony audio-wizualnej Sports Champions nie potrafi zachwycić dosłownie niczym. Lokacje, w których przyjdzie nam się zmierzyć są opustoszałe i zawsze znajdują się na krańcu świata. Ba, zagramy tutaj nawet mecz siatkówki w bazie wojskowej! Zawsze jednak brakuje w tym wszystkim publiczności: nieważne czy gramy z kolejnym przeciwnikiem zwykły sparing czy walczymy o złoty puchar: miejsca wokół zawsze są puste, a tylko nieliczni zauważą gdzieś w kącie grających dwóch jegomości w ping-ponga. Na domiar złego same lokacje są brzydkie i nie raczą nas żadnymi pocztówkowymi widokami: w lokacjach z wodą nawet przeżyłem szok, gdy zobaczyłem jakość tekstur pobliskiego wodospadu. Poziom był niższy niż ten z tytułów startowych Playstation 2.

Audio także nie powala: nasi przeciwnicy nie mają nam zupełnie nic do powiedzenia, a jedyne czym się mogą pochwalić to jęki, wrzaski i warknięcia. Postacie są przerysowane i działa to na korzyść gry, ponieważ odnajdą się w niej zarówno dzieci jak i dorośli, ale brak jakiejkolwiek osobowości postaci odrzuca ją z miejsca. Lepiej w tym wypadku wyszło Wii Sports, które miało dużo więcej motywów muzycznych oraz postaci z większą charyzmą.

Podsumowując, Sports Champions to gra dobra, ale tylko dla osób, które mają z kim grać przy konsoli. Kupowanie tej gry dla pojedynczego gracza mija się z celem – chyba, że w przyszłości pojawi się patch umożliwiający grę przez Internet, ale na to się nie zapowiada. Wykonanie gier jest poprawne, ale nie wzbudza większych emocji. Jeżeli za to dosiądą się do Was (a raczej staną obok) Wasi znajomi czy rodzina to gra jest wspaniałą rozrywką. Jeżeli macie z kim grać, to kupujcie, jeśli nie to odpuśćcie sobie i poczekajcie na lepszy i bardziej dopracowany produkt.

Zostaw komentarz

Na tapecie
Final Fantasy VII Remake