Recenzja „Śródziemie: Cień Wojny”

Trzy lata temu zmartwychwstały Talion wybrał się do Mordoru, aby zemścić się na zabójcach swojej rodziny i… samego siebie. To jednak odważnemu gondorczykowi nie wystarczyło i powraca tam raz jeszcze, potężniejszy, aby położyć kres planom Saurona w ponownym dojściu do władzy. Nie wszystko jednak idzie po jego myśli i szybko zostaje tej potęgi pozbawiony…

Pozbawiony przez Szelobę, pająka w ciele kobiety, która od dawien dawna strzeże jednej z dróg prowadzącej z Gondoru do Mordoru. Szeloba podstępem zdobywa nowy pierścień wykuty przez Celebrimbora, ducha-elfa towarzyszącego bohaterowi, tym samym pozbawiając protagonistę nowej mocy. Ten zrobi wszystko, aby odzyskać nową błyskotkę, jednak ma także nowe zmartwienia. Ziemie graniczące z Mordorem są coraz usilniej atakowane przez armie orków, a ich priorytetowym celem jest Minas Ithil, które – w efekcie późniejszych zdarzeń – znane jest raczej pod nazwą Minas Morgul, czyli stolicą Nazguli. Nie ma jednak co uprzedzać faktów, bo w tym momencie jest to cały czas miasto ludzi, którego za wszelką cenę musimy bronić.

O tym jest mniej więcej Cień Wojny. O ile bowiem Cień Mordoru traktował o osobistej wendecie Taliona, tak Cień Wojny opowiada o jego wendecie w imieniu wszystkich wolnych ludów Śródziemia, które siły Mordoru planują ciemiężyć. Zaczynamy więc od obrony wspomnianego Minas Ithil, aby następnie wybrać się wgłąb ziem kontrolowanych przez orków i próbować przejąć kontrolę nad nadmorskim Nurnen czy miejscówkami położonymi już w stricte Mordorze, jak Cirith Ungol, śnieżnym Seregost czy leżącym u stóp Gór Przeznaczenia Gorgoroth. Mimo że Talion ma w tym doświadczenie, walka nie będzie taka prosta.

Na drodze bohatera staną bowiem zastępy orków dowodzone przez kapitanów. Mowa tutaj oczywiście o popularnym systemie Nemezis, czyli swoistej hierarchii orków, z której zasłynął poprzednik. Tutaj jednak, oprócz eliminacji tych najlepszych orków, chodzi także o obsadzanie swoimi poplecznikami pozycji wodzów, którzy ostatecznie mogą zdradzić naczelników, będących przywódcami fortec, nad którymi musimy ostatecznie przejąć kontrolę, aby ostatecznie osłabić pozycję orków w Mordorze. Oczywiście, orków-dowódców jest niezliczona ilość typów i rodzajów, a każdy z nich ma swoje słabe i mocne strony, które musimy wcześniej poznać, aby ich skutecznie wyeliminować – jedni boją się ognia, inni ataku z ukrycia, a jeszcze inni ataków dystansowych, choćby z łuku. Jeśli chodzi o rodzaje, to, dla przykładu, skrytobójcy preferują działania po cichu, berserkowie są najskuteczniejszy, kiedy są wkurzeni, a twardzieli bardzo trudno pokonać w bezpośrednim zwarciu bez stosowania odpowiedniej strategii. Oczywiście dowódcy mają wsparcie w postaci pomniejszych przeciwników i to nie tylko zwykłych orków, ale także rozwścieczonych karagorów, przypominających troli olog-hai czy latających smoków – draków. Odpowiednie podejście do walki z dowódcami jest więc kluczowe, a dobór nieodpowiedniej strategii może doprowadzić do zgonu. Na szczęście umiejętności Taliona są na tyle rozbudowane, wiec nawet w przypadku nieprzemyślanego podejścia można ratować się chociażby wykorzystaniem odpowiedniego oręża, zarówno krótko-, jak i długodystansowego oraz właściwych umiejętności, np. spowalniających czas podczas strzelania czy przyzywających nad pole walki potężne graugi czy wspomniane draki.

Pokonanych orków nie trzeba jednak zabijać, a można ich, tak jak poprzednio, dominować, czyli – innymi słowy – przekabacać na swoją stronę. To daje z kolei wiele możliwości – chociażby wysyłanie swoich popleczników na przeróżne misje przeciwko niezdominowanym przeciwnikom czy na walki w dołach – swoiste „Mortal Kombat”, gdzie orkowie na arenie biją się miedzy sobą. Jest to na pewno urozmaicenie systemu Nemezis, a cały system jest jeszcze bardziej rozbudowany niż poprzednio i daje więcej możliwości. Kiedy już zdobędziemy upragnioną fortecę, wykorzystując przy tym zdominowanych dowódców i oferowane przez nich pomoce oblężnicze, musimy jej bronić przed próbującymi ją odbić siłami przeciwnika. W Mordorze więc cały czas się dzieje i nie możemy spocząć na laurach.

Odbijanie i bronienie fortec to jednak nie jedyna aktywność. Talion bowiem, wraz z Celebrimborem, musi przede wszystkim pomóc Gondorczykom rozsianym po całym Mordorze, pomagać elfce Eltariel w walce z rosnącymi w siłę Nazgulami czy przywracać równowagę w przyrodzie walcząc chociażby ze złowieszczym Balrogiem. A to tylko główne misje, bo oprócz tego można odkrywać wspomnienia Szeloby, poznając jej historię, otwierać drzwi Ithildinu poprzez szukanie odpowiednich słów czy zbierać artefakty gondorczyków. Brać można też udział w specjalnych misjach, będących wspomnieniami Celebrimbora, w których ten dzielny elf walczył z orkami z poprzedniej Ery Śródziemia. Można też uzupełnić wiedzę za sprawą Kompendium, gdzie do poczytania jest naprawdę sporo ciekawostek z uniwersum spisanego przez J. R. R. Tolkiena.

Od strony graficznej gra nie zmieniła się zanadto od czasów Cienia Mordoru. Jest ładniej, gra wyszła nieco z mroku, ale cały czas są to mniej więcej te same tereny do zwiedzenia i ci sami orkowie do ubicia, choć nieco bardziej urozmaiceni wizualnie, ale tak samo krwawo dekapitowani.

Podsumowanie

Cień Wojny to tak naprawdę ta sama rozgrywka, w której braliśmy udział w Cieniu Mordoru, tylko z bardziej rozbudowanym światem, nieco większymi możliwościami samego bohatera i usprawnionym systemem Nemezis. Mimo to, nie wiem tak naprawdę dlaczego, gra mi się trochę dłużyła i pewnym momencie zaczęła mnie nawet… nużyć, pomimo tak samego, jak poprzednio, soczystego gameplayu. Być można dlatego, że zmiany, które przed premierą wydawały się duże, okazały się w ostateczności niezbyt duże, zbyt mało urozmaicające rozgrywkę. Ponadto, po raz drugi fabuła nie potrafiła wciągnąć mnie na tyle, abym mógł zapamiętać ją na dłużej i wpisać na stałe do kanonu Władcy Pierścieni cz Hobbita. Nie zmienia to jednak faktu, że Cień Wojny zapewnia fajną wycieczkę do Mordoru i jeszcze fajniejszą walkę z zastępami orków. Choć, wydaje mi się, że jak na razie ostatnią.

Zostaw komentarz

Na tapecie
Assassin's Creed Origins