Recenzja „Super Rub’a’Dub”

Super Rub’a’Dub to jedna z gier dostępnych do ściągnięcia z PS Store. Wersja demo, składająca się z pięciu plansz, do pobrania za darmo, za pełną trzeba już płacić. Warto? Nie będę ukrywał, że po przejściu ‚demówki’ bardzo się na tę grę napaliłem. Ot, prosta gierka, akurat dla zabicia nudy. W menu niełatwo się zgubić – wystarczy wybrać ilość grających (bawić się może do czterech graczy, na przemian), a następnie jedną z sześćdziesięciu plansz, podzielonych na trzy poziomy trudności – Fun, Tricky i Tough. Przy pierwszym włączeniu gry, zdecydowana większość jest niedostępna, a odblokowanie ich polega po prostu na przechodzeniu (bądź przepływaniu ;)) kolejnych etapów. Proste, nieprawdaż? To czytaj dalej…

Sama rozgrywka również nie należy do skomplikowanych. Jako żółta kaczuszka, masz za zadanie ‚zebranie’ innych żółtych kaczuszek i dotransportowanie ich do punktu startowego, co jest o tyle łatwe, że przejęte kaczuchy podążają za Tobą. Rozgrywka toczy się w płytkim zbiorniku z wodą (lub większej ich ilości – wtedy konieczne jest przeskakiwanie z jednego na drugi). Aby nie było za łatwo, autorzy gry usunęli niektóre ze ścian baseniku, gdzieniegdzie pojawiają się wiry wodne, a na dokładkę są też rekiny, małe i duże, które skutecznie mogą uprzykrzyć rozgrywkę. Na przejście każdej planszy przeznaczono odpowiednią ilość czasu. Jednak tutaj zdecydowanie sprawdza się zasada ‚czym szybciej tym lepiej’, bo do zdobycia są odpowiednie medale. Aby zgarnąć ‚brąz’ wystarczy jedynie przejść planszę, zaś na złoto trzeba się zdecydowanie bardziej skupić. Dodatkowo, osiągnięty wynik umieszczany jest w międzynarodowym rankingu, a tabela z wynikami innych graczy (w tym przyjaciół z listy znajomych) została udostępniona do wglądu w każdej chwili.

Nie byłoby w tej produkcji nic specjalnego, gdyby nie fakt, że sterowanie opiera się całkowicie na… wychyleniach SIXAXISa. Tilt wykorzystano zarówno w poruszaniu się po menusach gry, jaki i przy przechylaniu wanienki oraz podskokach żółtego przyjaciela. Patent ten, czyni tę grę na swój sposób wyjątkową. Jest pierwszą produkcją, która praktycznie w 100% korzysta z nowego nabytku następcy DualShock’a. Choć podczas rozgrywki odniosłem wrażenie, że nie wszystko działa jak należy i czasem kaczuszka nie przemieszczała się tam, gdzie chciałem, i tak brawa za pomysł. Ah, ten mój brak umiejętności. ;)

Niestety, w żadnym przypadku nie jest to gra idealna. Największy mankament tej produkcji to zdecydowanie grafika. Ok, woda wygląda dobrze, ale reszta to nie więcej, jak poziom PS2 – modele kaczek pozostawiają wiele do życzenia. Tak samo muzyka, której praktycznie nie ma – jedynie jakieś odgłosy czy plusk. Za mało. Mimo iż poziomów jest sporo, to po przejściu kilkunastu, gra zdecydowanie zaczyna nużyć i… irytować. Autorzy poprzeplatali standardowe plansze z bonusowymi, gdzie jako rekin należy zjeść wszystkie kaczki w czasie krótszym niż 60 sekund. Niestety, nie na za wiele to się zdało. Na plus mogę jedynie zapisać krótki czas wczytywania kolejnych etapów, ale to chyba standard w tego typu pozycjach.

Podsumowanie? Gra jest przyjemna, ale raczej na krótkie sesje. Grając dłużej niż dwadzieścia minut, zaczynasz ziewać, a następnie rzucać SIXAXISem po pokoju i zastanawiać się ‚czemu to kaczka tak się zachowuje?!’. ;) Oprócz sposobu sterowania, jakość wykonania reszty to zdecydowanie przeciętna półka. Jeśli żądasz pełnych emocji wrażeń, w Super Rub’a’Dub na pewno ich nie znajdziesz. Plusk!

Zostaw komentarz