Recenzja „The Medium”

Zawsze cieszy mnie, gdy polski producent tworzy wysokobudżetową produkcję, która zdobywa popularność na świecie. W obecnych czasach nie jest to oczywiście żaden ewenement, wskazując chociażby na CD Projekt RED, Techland lub CI Games, tak fajnie, że do tego zacnego grona dopisać można, bez cienia wątpliwości, kolejne studio – Bloober Team. Co więcej, krakowianie chcą chyba znaleźć dla siebie niszę, jaką są horrory – bo po niezłych Layers of Fear, Blair Witch czy Observer, przyszedł czas na kolejną, mroczną produkcję, czyli właśnie recenzowane tutaj The Medium.

Akcja produkcji umiejscowiona została w Krakowie pod koniec ubiegłego wieku. Gracz wciela się w Mariannę, poznając bohaterkę w momencie, kiedy szykuje się do pożegnania najbliższej sobie osoby – ojczyma. Ojczym prowadził zakład pogrzebowy, co – jak się szybko okazuje – pomogło rozwinąć umiejętności protagonistki, jakimi są rozmowa ze zmarłymi, pomoc w odejściu ze świata realnego oraz przenikanie do tego drugiego świata. Tytułowe medium. Szybko te zdolności, jako gracz, wykorzystamy, bo po krótkim prologu Marianna wyrusza pod Kraków, do opuszczonego Ośrodka Wypoczynkowego Niwa, gdzie nie tylko ma odkryć, jaka tragedia tam się wydarzyła, ale także dowiedzieć się nieco o swojej przyszłości. Po przejściu gry stwierdzam z całą odpowiedzialnością, że scenariusz to ta mocniejsza strona gry, oprócz samej Marianny, bardzo dobrze napisano postacie niezależne – Smutkę czy Tomasza, jednak nie będę zdradzał nic więcej, żebyście mieli okazję poznać je sami.

W Niwie i okolicach dzieje się większość akcji gry, jednakże, co od razu piszę, nie miałem uczucia znużenia. Sama fabuła nie trwa zresztą długo, The Medium przechodzi się bowiem w około osiem do dziesięciu godzin i to w zależności od tego, jak bardzo przykładamy się do szukania znajdziek i czytania tego, co po drodze możemy przeczytać, by jeszcze bardziej zagłębić się się w lore produkcji. Brak znużenia wynikał z jeszcze jednego faktu – ośrodek Niwa istniał naprawdę, znany był pod nazwą Hotel Cracovia, a Bloober Team podszedł do tematu bardzo rzetelnie, wiernie przenosząc wnętrza hotelu do wirtualnego uniwersum. Zawsze to miłe uczucie, kiedy przemierza się kolejne pomieszczenia, mając świadomość, że taki obiekt naprawdę w Polsce istniał, bo jednak mało jest wysokobudżetowych gier, które pozwalają nam na zwiedzanie obiektów zlokalizowanych rzeczywiście w naszym kraju.

The Medium to trzecioosobowa gra akcji, na pewno w pewnym stopniu wzorowana na takich seriach jak Silent Hill czy pierwsze odsłony Resident Evil, choć za sprawą statycznej kamery, dzięki której widzimy pomieszczenie pod jednym kątem, w zależności od tego, gdzie się znajdujemy. W porównaniu jednak z przytoczonymi produkcjami, w produkcji Polaków brak jakiejkolwiek walki. Marianna nie posiada broni, więc jej aktywność ogranicza się w zasadzie tylko do chodzenia i rozwiązywania łamigłówek środowiskowych. A to czasem trzeba znaleźć jakiś przedmiot by gdzieś się wspiąć, wcześniej go przesuwając w konkretne miejsce, a to należy uaktywnić przełącznik, by otworzyć sobie przejście, a to w odpowiedniej kolejności nalać odczynniki i naświetlić papier by wywołać zdjęcie, w końcu – obsłużyć panel kontrolny w celu wypompowania nadmiaru wody. Niektóre zagadki są naprawdę proste, w innych trzeba chwilę pomyśleć, dokładnie się rozejrzeć by znaleźć rozwiązania, trochę też nabiegać. Rozgrywka jest jednak liniowa, nie da się tutaj zgubić czy czegoś pominąć. Twórcy chcą byśmy odkryli wszystkie tajemnice, tak jak oni to sobie zaplanowali i nie pozwalają nam się zgubić. Czy to dobrze czy źle, nie chciałbym tego oceniać, ja od czasu do czasu lubię zagrać w korytarzówkę, skupiając się na zaprezentowanej historii, a taką właśnie grą jest The Medium.

Rozgrywka urozmaicona jest na dwa sposoby. Pierwszy to taki, że etapy chodzone są od czasu do czasu przeplatane etapami skradankowymi i ucieczkowymi, kiedy albo cicho przemykamy obok pewnego potwornego oponenta albo przed nim uciekamy, gdyż kiedy nas złapie to nasz żywot po prostu się kończy. Grania po cichu jest jednak niewiele. Drugi to kwintesencja całej produkcji, kiedy możemy przeniknąć do świata zmarłych. Nie jest to jednak odrębna lokacja, a cały czas ta sama, stylizowana na coś na wzór piekła. Na ogół ekran wtedy dzieli się na pół (pionowo albo poziomo) i po jednej stronie widzimy prawdziwą Mariannę, po drugiej zaś jej duchowy odpowiednik. Kierujemy obiema jednocześnie z tym, że ta duchowa „widzi” nieco więcej, dzięki czemu może wchodzić w interakcję z napotykanymi duszami (by posłuchać ich wspomnień) czy przechodzić tam, gdzie rzeczywista protagonistka ma zablokowaną drogę. Są też fragmenty, gdzie po prostu opuszczamy nasze ciało i jako dusza zwiedzamy niedostępne miejsca, ale to z kolei jest ograniczone czasowo. Naturalnie, jest to wykorzystywane chętnie we wspomnianych w poprzednim akapicie łamigłówkach i czasem trzeba się trochę pokręcić i pokombinować.

Graficznie gra prezentuje się ładnie, choć nie było to raczej wyzwanie, bo tytuł nie posiada otwartego świata, poza tym, co naturalnie nie dziwi, jest dość ciemna. Ale czy straszna? Klimat jest mroczny, przemierzanie opuszczonych pokoi hotelowych czy lasu może spowodować drobne ciarki na plecach, dominuje uczucie grozy i samotności. Jest jeden tani jumpscare, ale na szczęście tylko jeden. Lekko sztywne wydają się natomiast animacje czy mimika postaci i, mogę się założyć, że również z tego względu Bloobersi nie zdecydowali się na implementację jakiejkolwiek walki. Ogromny plus za oddanie klimatu PRL-u, mnóstwo tu nawiązań do epoki, czy to w postaci czytanych notatek czy oglądanych plakatów czy też za sprawą elementów otoczenia, ale minus za to, że np. tytuły gazet są w języku angielskim. Minus też za brak polskiego dubbingu (!), mimo że na ekranie oglądać możemy chociażby Marcina Dorocińskiego. Rozumiem, że taki zabieg miał ułatwić graczom zza granicy wsiąknięcie w świat gry, ale jest to delikatna niespójność. Podobała mi się ścieżka dźwiękowa – pasuje do klimatu.

Podsumowanie

The Medium to udana przygodówka, bo wszak nie jest to horror z prawdziwego zdarzenia, panuje tu fajny klimat, podszyty ciekawą historią, który potęguje to, że akcja produkcji osadzona jest w Polsce. Z protagonistką szybko się utożsamiamy i przeżywamy jej historię. Korytarzowa rozgrywka to nie minus, choć rozumiem, że nie każdy lubi tego typu produkcje, ale docenić trzeba to, że deweloper próbował urozmaicić „chodzenie” motywem świata duchowego i oglądaniem rozgrywki na dwóch ekranach równocześnie. Nie jest to może rozwiązanie rewolucyjne, ale z pewnością takie, które grę wyróżnia. To jednak za mało, by The Medium było nowym Silent Hillem czy Residentem, ale fajnie, że nasz rodzimy deweloper czerpie od najlepszych. A przecież nikt nie powiedział, że to ostatnie spotkanie z Marianną…

Zostaw komentarz