Recenzja „UEFA Euro 2008”

W 1998 roku EA Sports wydało pierwszą grę piłkarską nie będącą FIFĄ, a tytułem poświęconym konkretnemu wydarzeniu sportowemu – mundialowi we Francji. Dwa lata później, przy okazji rozgrywanych na boiskach Belgii i Holandii mistrzostw Europy powstała gra umożliwiająca ludziom poprowadzenie swojej ulubionej reprezentacji do prymatu na Starym Kontynencie. Przez lata odbywały się kolejne mistrzostwa, a EA konsekwentnie tworzyło ich wirtualne odpowiedniki. Tymczasem mamy rok 2008, kibice odliczają dni do rozpoczęcia kolejnego Euro, a na półkach sklepowych wylądowała gra, która pozwala wziąć udział w mistrzostwach bez wychodzenia z domu…

Przy pierwszym uruchomieniu gracz zostaje poproszony o podanie kraju, który chce w grze reprezentować. Czynność ta jest konieczna, ponieważ twórcy gry wprowadzili do niej ciekawy bajer nazwany „Bitwą narodów”. Polega on na tym, że za każdy mecz otrzymuje się określoną ilość punktów (zależną od różnych czynników, np. gdy gramy słabą reprezentacją przeciwko bardzo silnej nasze konto zasili się większą ilością punktów, niż gdybyśmy grali piłkarskim mocarstwem przeciwko drużynie z ogona rankingu UEFA). Na koniec dnia punkty są sumowane, wgrywane na serwer i zasilają konto naszego kraju. W menu można sprawdzić na którym miejscu w rankingu znajduje się wybrany naród. Pomysł jest bardzo fajny i mam nadzieję, że zostanie wykorzystany i rozbudowany w przyszłości. Po obejrzeniu krótkiego intra, przedstawiającego kluczowe momenty poprzednich turniejów finałowych, jak i trochę ciekawie wyreżyserowanych fragmentów gameplaya ukazuje się bardzo ładne i przejrzyste menu. Trybów jak na grę poświęconą jednemu wydarzeniu jest całkiem sporo. Można zagrać mecz towarzyski (klasycznie, albo w trybie be a pro), naturalnie Euro 2008 (w pełnym wymiarze: z kwalifikacjami, meczami towarzyskimi, finałami; same kwalifikacje i finały, albo jedynie turniej w Austrii i Szwajcarii), nowość zatytułowaną „Zostań kapitanem”, wyzwania (różne momenty z eliminacji albo Euro 2004, gdzie za wykonywanie celów dostajemy punkty), tryby sieciowe i dodatki. W trybie sieciowym możemy wziąć udział w ligach, turniejach (takich, gdzie wybieramy reprezentację i mierzymy się w trybie play-off z innymi), lub po prostu zagrać mecz z kimś z lobby. Z połączeniem nie ma problemów, ze znalezieniem rywala podobnie. Przy omawianiu trybów „Zostań kapitanem” wart jest wzmianki. Zadaniem gracza jest bowiem stworzenie własnego piłkarza i poprowadzenie go do momentu, gdy założy upragnioną opaskę kapitańską. Stworzonych może zostać czterech graczy, którzy, albo kierowani są przez żywe osoby, albo przez komputer. Po szczeblach kariery wspinać się można dzięki wykonywaniu założeń taktycznych, celnych podaniach, dobrej grze. Tempo wspinania się po szczeblach kariery reprezentacyjnej zależy od punktów otrzymywanych po każdym meczu i jest bardzo ciekawą odskocznią od klasycznych wariantów rozgrywki. Wspomnę jeszcze o drużynach – naturalnie do dyspozycji mamy wszystkie reprezentacje Europy. Niestety kilka z nich jest nielicencjonowana. I tak jak mogę przeżyć brak prawdziwej Islandii, tak brak Holandii odczułem bardzo dotkliwie.

Czas zająć się najważniejszym elementem Euro 2008, czyli systemem meczowym. Pierwsze co rzuca się w oczy po krótkim ładowaniu do niezwykle klimatyczne i świetnie stworzone stadiony, których jest naprawdę sporo: od aren finałów, poprzez największe europejskie areny, na kameralnych obiektach kończąc. Kibice wyglądają nieźle, modele są szczegółowe, murawa jest dobrej jakości, lecz tym co najbardziej urzeka w grafice gry to świetne oświetlenie które stwarza wprost niesamowity klimat. Rozświetlona murawa i mocne cienie za dnia, trybuny i górna część murawy delikatnie oświetlona ostatnimi promieniami zachodzącego słońca, czy blask jupiterów w nocy powodują, że gracz może poczuć się zupełnie jak na prawdziwym stadionie i z całym przekonaniem mogę powiedzieć, że ładniejszych obiektów piłkarskich zmagań nie zobaczy się w żadnej innej grze. Brakuje tylko jednej rzeczy – dynamicznego oświetlenia. W meczach rozgrywanych o zachodzie słońca aż prosi się o przesuwające się cienie na murawie, ciemniejące niebo, aż do kompletnej nocy pod koniec drugiej połowy. Skoro w GTA radzą sobie z tym od kilku lat to na nowej generacji konsol nie powinno być to zadaniem niewykonalnym, a jeszcze poprawiłoby odczucia wizualne . No cóż…może w kolejnej części, chociaż Euro z racji pory rozgrywania spotkań byłoby dobrym miejscem do wprowadzenia takiej innowacji. Bardzo fajnie odwzorowano też warunki pogodowe. Podczas deszczu murawa pokrywa się kałużami, które potrafią zahamować piłkę, stroje graczy są przemoczone, kamera pokryta kroplami, a zasięg wślizgów mocno się wydłuża. Niestety nie wszystko jest wykonane na takim poziomie jak stadiony i pogoda. Na sylwetki graczy przypominające z lekka goryle można przymknąć oczy, ale na twarze już nie. Najlepsi gracze mają dopracowane twarze i można ich raczej rozróżnić na pierwszy rzut oka (chociaż nie są takie realistyczne jak w PES2008), lecz mniej znani są zupełnie niepodobni do swoich rzeczywistych odpowiedników. W reprezentacji Polski próżno szukać graczy z dobrze wykonanymi facjatami, a nawet Artur Boruc (który w grze ma brązową gwiazdkę za umiejętności) nie przypomina swojego rzeczywistego odpowiednika. Nie wolno zapomnieć o płynności wyświetlania obrazu. Nie ma takiej tragedii jak w ostatnim PESie, ale w powtórkach zdarzają się ostre chrupnięcia. Na szczęście animacja piłkarzy stoi na zadowalającym poziomie.

Piłkarze poruszają się naturalnie, zwody wyglądają bardzo efektownie a przejścia pomiędzy kolejnymi animacjami są bardzo płynne, za co trzeba twórców pochwalić. Ostre baty powinni dostać za kilka absurdów występujących w grze. Szumnie zapowiadane reakcje trenerów na ławce rezerwowych byłyby ciekawym udogodnieniem, gdyby nie fakt, że oprócz nich ławka trenerska jest kompletnie pusta, co niweluje pozytywne emocje wywołane widokiem szkoleniowca gestykulującego przy bocznej linii boiska w kluczowych sytuacjach. Zaś sylwetki trenerów wykonane są świetnie, można pokusić się o stwierdzenie, że lepiej niż większości piłkarzy. Kolejną niezrozumiałą rzeczą jest brak sędziów, zarówno głównego jak i bocznych (ten pierwszy pojawia się tylko wtedy, gdy trzeba ukarać gracza, na linii w ogóle nikt nie biega). Udźwiękowienie gry utrzymuje wysoki poziom. W menu przygrywa przyjemna muzyka, odgłosy dobiegające z trybun też mogą cieszyć, jednak para komentatorów już niekoniecznie. Przyśpiewki kibiców słychać w najbardziej odpowiednich momentach, są żywiołowe i jeszcze potęgują klimat piłkarskiej imprezy. Na koniec zostawiłem sobie kluczową sprawę – gameplay. Gra jest bardzo grywalna. Fizyka piłki jest dobrze zrobiona, występuje pewna przypadkowość, ale nie jest to bilard znany z ostatnich PESów. AI w większości momentów dobrze sobie radzi. Przeciwnik stara się skutecznie rozklepać naszą obronę, niekiedy nawet na niższych poziomach trudności nie jest prosty do ogrania, dobrze realizuje założenia taktyczne, a satysfakcja ze skutecznego przejścia wrogiej linii obronnej jest jak na grę piłkarską od EA nadspodziewanie wysoka. Niestety jest też sporo wad. Dopakowano umiejętności napastników, a zmniejszono siłę strefy defensywnej, przez co (szczególnie w sieci, gdzie przy różnicy w umiejętnościach graczy wyniki hokejowe zdarzają się o wiele zbyt często ) pada zbyt wiele bramek. Komputer w pewnych sytuacjach gra bardzo dobrze (konstruowanie akcji, wychodzenie na pozycję), ale niekiedy po prostu zachowuje się tragicznie. Nie wykorzystuje praktycznie sytuacji sam na sam, wbiegając na bramkarza. Kompletnie nie radzi sobie z podaniami na dobieg górą (dołem też często nie, zwłaszcza, gdy wypuścimy piłkarza na wolne pole – bardzo często można tak bezproblemowo uciec obrońcy). W pojedynkach główkowych jest za to bardzo dobry i znakomita większość bramek pada właśnie po rożnych, czy wrzutkach w pole karne. Do gry bramkarzy też można mieć zastrzeżenia – niekiedy bronią świetnie, a niekiedy słabo. Wyciągają każdy strzał z dystansu, więc strzałów zza pola karnego nie należy próbować (chyba, że tych technicznych, bo wtedy golkiper często piąstkuję piłkę na róg). Najłatwiejsze sposób na gola to przedostanie się jak najbliżej pola karnego, zakręcenie obrońcami i strzał – bramkarz praktycznie zawsze wypiąstkuje piłkę przed siebie i jak mamy tam swojego napastnika bramka murowana. A z ponownym ruszeniem na taką piłkę (nawet w sytuacji, gdy ma o wiele bliżej do niej niż napastnik) golkiper jest bardzo opieszały. Na duży plus należy zaliczyć system trików, który jest wyjątkowo intuicyjny i zawiera dużą ilość możliwości zmylenia przeciwnika, które można łączyć tworząc serie śniące się w koszmarach najlepszym defensorom na świecie.

Przechodząc do podsumowania, Euro 2008 jest grą bardzo nierówną. Z jednej strony jest to gra schematyczna i posiadająca wiele błędów, ale z drugiej gra w nią sprawia ogromną frajdę i nawet wytknięte przeze mnie błędy nie zmienią mojej bardzo pozytywnej opinii. Jeśli ktoś chce rozegrać wirtualne Mistrzostwa Europy nie ma lepszego (innego) wyboru, a jeśli ktoś chce zagrać w najbardziej dopracowaną i grywalną grę piłkarską dedykowaną konsoli PlayStation3 także powinien sięgnąć po dzieło EA Sports.

Zostaw komentarz

Na tapecie
Marvel's Avengers