Recenzja „Wiedźmin 3: Dziki Gon – Serca z Kamienia”

Po około czterech miesiącach przerwy ponownie wcielamy się w skórę Geralta, aby tym razem rozwiązać zagadkę nieśmiertelności pewnego szlachcica i po raz kolejny przekonać się, że nie wszystko jest takie, jakie wydaje się na pierwszy rzut oka.

Dodatek Serca z Kamienia rozpoczyna się niewinnie, można by rzecz, że standardowo. Geralt przyjmuje zlecenie, w którym Olgierd von Everec – wspomniany szlachcic – chce unieszkodliwić potwora, który zaległ się w kanałach pod Oxenfurtem i zabija każdego, kto do nich zejdzie. Everec, pomimo że przewodzi dość rubasznej kompanii, dla której najważniejsze są hulanki i wojaczka, okazuje się człowiekiem nietuzinkowym, nad wyraz inteligentnym i oczytanym, a przede wszystkim posiadającym dar nieśmiertelności oraz skrywającym mroczną historię. Geralt, co nie powinno dziwić, dość szybko zostaje w nią wplątany, nie do końca z własnej woli.

Szykuje się szlachecki pojedynek.

Drugą główną postacią obok Olgierda, którą możemy poznać dzięki dodatkowi jest Gaunter O’Dim, zwany Panem Lusterko. Jeśli uważnie graliście w podstawową wersję Wiedźmina 3 to powinniście pamiętać rozmowę z tajemniczym kupcem w karczmie w Nowym Sadzie, który pomógł bohaterowi w odnalezieniu Yennefer – to był właśnie O’Dim, jednak jego rola w Sercach z Kamienia jest znacznie, ZNACZNIE większa. Obie te postacie są doskonale zarysowane, powodują, że nie chce się odkładać pada zanim nie pozna się zakończenia wątku głównego i ich dalszych losów. Szczególnie Olgierd jest na tyle wielowymiarowy i zagadkowy, że w moim prywatnym rankingu najlepiej napisanych postaci wskoczył na pierwsze miejsce, spychając z najwyższego stopnia podium Barona, dla którego w maju szukaliśmy zaginionej żony i córki. Warto wspomnieć też o Shani, rudowłosej medyczce, którą bliżej poznaliśmy już w w pierwszym Wiedźminie. Jej występ nie jest długi, ale za to treściwy – jeśli dobrze znacie Geralta to wiecie, co mam na myśli.

Główną siłą pierwszego rozszerzenia są właśnie zadania z wątku głównego, różnorodne i rozbudowane. Planowanie rabunku niczym w ostatniej części serii Grand Theft Auto czy zaganianie świń do zagrody w ramach weselnego zwyczaju to tylko przedsmak atrakcji przygotowanych przez twórców, a oprócz zabawy na Geralta czekają też nieco bardziej przygnębiające wydarzenia i związane z nimi, trudne wybory. Fabuła rozszerzenia niczym nie ustępuje trzymającej w napięciu historii z podstawowej wersji gry, a niektóre dialogi czy sceny to prawdziwe perełki. Wątek główny uzupełniony został kilkoma zadaniami pobocznymi i znakami zapytania rozsianymi po nowym, północno-wschodnim fragmencie mapy, a odwiedzając je lub wykonując dodatkowe zadania dowiadujemy się nieco o Zakonie Płonącej Róży, zakonie rycerskim, który obecny był w poprzednich częściach serii.

W tym przypadku chyba pocałunek nie wystarczy…

Co jeszcze zmieniło się w grze oprócz nowych zadań, których wykonanie powinno zająć dziesięć godzin? Jeśli ostatni raz mieliście styczność z Wiedźminem w maju i po ukończeniu produkcji jej nie włączaliście, możecie być zaskoczeni kilkoma drobnymi zmianami, jednak nie wszystkie zostały wprowadzone w Sercach z Kamienia. Od momentu premiery CD Projekt RED przygotowało kilka łatek, które, oprócz naprawy bugów czy problemów technicznych, wprowadziły takie udogodnienia jak lepszy rozkład ekwipunku czy skrzynkę, w której można przechowywać przedmioty, a także możliwość rozpoczęcia nowej gry z zachowaniem wszystkich zdobytych umiejętności z pierwszego przejścia. Serca z Kamienia wprowadziły natomiast nowych przeciwników, przedmioty, karty do gwinta oraz postać Zaklinacza, który – po zapłaceniu mu całkiem sporej sumy pieniędzy – może zakląć broń, dodając do niej całkiem przydatne ulepszenia, ale kosztem miejsc na runy i glify. W dodatku na Geralta czekają też nowi bossowie, w tym wielka, plująca kwasem ropucha prezentowana na przedpremierowych materiałach czy zjawa, która odnawia sobie energię kosztem paska życia wiedźmina. Ogólnie zauważyłem, że starcia w Sercach z Kamienia są nieco bardziej wymagające, niezależnie czy chodzi o większych czy mniejszych przeciwników, gdyż zadają oni większe obrażenia i trzeba być bardziej uważnym, żeby uniknąć zgonu. Warto wspomnieć także o Ofirczykach, mieszkańcach z odległej krainy zza morza, których przedstawicieli spotykamy, kolekcjonując ich egzotyczny rynsztunek i ścigając się z nimi konno.

Miło cię widzieć, Shani.

Podsumowanie

Geralt jest nadal w formie. Serca z Kamienia to przykład rozszerzenia kompletnego, które za 40 zł oferuje doskonały wątek fabularny. Dla Polaków jest on tym bardziej wartościowy, że twórcy ponownie zadbali o nawiązania do rodzimej kultury i literatury – Olgierd wygląda jak wyjęty wprost z Ogniem i Mieczem, a podczas oczepin wymawiana jest kwestia z dramatu Stanisława Wyspiańskiego. Fani wiedźmińskiego uniwersum też nie powinni być zawiedzeni, bo poznają kilka faktów z młodzieńczych lat Vesemira czy zdobędą dość niespodziewany gadżet dla Geralta. A to przecież jeszcze nie koniec przygód Białego Wilka, bo za pół roku przeniesiemy się do pięknego Touissant w jeszcze większym dodatku zatytułowanym Krew i Wino. Nie mogę się doczekać.

Screeny pochodzą od producenta.

Zachęcamy do zapoznania się z naszą recenzją Wiedźmina 3: Dziki Gon.

Zostaw komentarz

Na tapecie
Marvel's Avengers